Ćwiczenie taktyczne pk. Combat Hunting

24 lipca 2013 Kordian Dziedzic

combat-hunting.jpgW rozszerzniu zamieszczamy fotorelację z ćwiczenia taktycznego pk. Combat Hunting, które odbyło się w dniach 27 – 28 lipca 2012 r. W ćwiczeniu udział wzięli: członkowie JS 4046 (ZS „Strzelec” OSW) oraz G.R.O.T 12rec i osoby niezrzeszone. Pomysłodawcą i kierownikiem ćwiczenia był Jacek Klimanek (Recon).

W dniach 27-28.07.2012 na terenie gminy Międzyrzecz przeprowadzone zostało ćwiczenie taktyczne pk. Combat Hunting. Forma ćwiczenia utrzymana była w konwencji misji grupy rozpoznawczej na tyłach przeciwnika, w jej trakcie nacisk położono na przećwiczenie kilku elementów w ramach obowiązujących SOP (Standard Operating Procedure) podczas działań rozpoznawczych.

Ośmioosobowa grupa rozpoznawcza złożona z członków JS 4046 (ZS „Strzelec” OSW) oraz G.R.O.T 12rec i osób niezrzeszonych działała, jako jednolity pododdział i wykonywała zadania na kierunku Kalsko – Wojciechowo. Właśnie taki skład pozwolił na przećwiczenie SOP po to, aby jednolitość w ich wykonywaniu była właściwa ludziom działającym, na co dzień w różnych grupach i organizacjach pro obronnych.

Nacisk położono na:
1. Planowanie działania, studiowanie mapy i ocenę terenu.
2. Zasady przekraczania i poruszania się w rejonach szczególnie niebezpiecznych.
3. Utrzymanie szyku w marszu, zgodnośd kierunku, zasady nawigacji w terenie przy wykorzystaniu mapy oraz kompasu.
4. Komunikację niewerbalną w warunkach ograniczonej widoczności.
5. Organizację postojów oraz ich ubezpieczenia.
6. Organizację rozpoznania obiektu oraz wejścia na obiekt.
7. Wytyczenie głównego i zapasowego lądowiska dla śmigłowca.
8. Organizację ewakuacji przy pomocy śmigłowca.
9. Nawigację w trakcie przyjęcia śmigłowca.
10. Rozpoznanie obiektu komunikacyjnego (most kolejowy) i jego zabezpieczenie.

W założeniu do ćwiczenia ważnym elementem było umieszczenie grupy na obcym terenie, co determinowało do właściwego zachowania i unikania kontaktu z miejscową ludnością.

Scenariusz szkoleniowy rozegrany został, jako ciąg wydarzeń natomiast wybrane elementy jak np. naprowadzenie i podjęcie śmigłowca na lądowisku, organizacja i zabezpieczenie krótkich odpoczynków grupy podczas marszu realizowane były kolejno do pełnego opanowania i zrozumienia procedury.

Przebieg dwiczenia wyglądał następująco.

Po dotarciu uczestników do punktu rozpoczęcia szkolenia nastąpiło wprowadzenie w sytuację taktyczną, orientowanie sytuacyjne i topograficzne oraz przygotowanie sprzętu i wyposażenia do działania. O godz. 21.45 grupa wyszła w teren korzystając z zapadającego zmroku i dobrych warunków atmosferycznych.

1.jpg
Fot. 1 – Grupa w marszu.

Poruszając się marszem ubezpieczonym około północy przekroczono umowną strefę rozdzielenia wojsk i osiągnięto rejon przeciwnika. W pierwszej fazie marszu pomagał księżyc i umiarkowanie dobra widocznośd jednak z chwilą jego zachodu, a jednocześnie wejścia w obszar leśny o dużym nasyceniu drzewostanem liściastym widoczność zmniejszyła się do tego stopnia, że konieczne było znaczące zmniejszenie odległości pomiędzy zwiadowcami, a nawigacja odbywała się prawie na wyczucie, bowiem odwzorowanie trasy z mapy i jej weryfikacja w terenie były mocno utrudnione. Mimo wszystko o godz. 0110 osiągnięto rejon w pobliżu pierwszego newralgicznego punktu, jakim była ruchliwa mimo nocy droga krajowa nr 3. Dwugodzinny odpoczynek pozwolił na regenerację sił, aby tuż po nim o godz. 0335 rozpocząć pokonywanie drogi. Wszystko przebiegło zgodnie z planem i procedurą, zwiadowcy pokonywali odcinek korzystając z krótkich przerw pomiędzy poruszającymi się pojazdami tak, aby nie znaleźć się w strefie widoczności kierowców. Przejście zajęło dziesięć minut jednak tuż po nim należało pokonać odcinek będącej w budowie trasy ekspresowej S-3, co było tym trudniejsze, że grupa znalazła się w rejonie węzła technicznego, co zmusiło ją do obejścia przeszkody. Około godziny 0400 osiągnięto rejon poligonu „Wojciechowo” gdzie przystąpiono do wykonywania kolejnych zadań. Z uwagi na brak urządzeń do obserwacji nocnej zdecydowano rozpoznać i przejąć główny obiekt w dzień, do czego przystąpiono o poranku. Obiektem głównym była prawdopodobnie opuszczona baza wojsk przeciwnika, w której jak wynikało ze zdjęć lotniczych mogło znajdować się lądowisko dla śmigłowców.

2.jpg
Fot. 2 – Podejście do bazy od kierunku wschodniego.

Grupa podzielona została na dwa zespoły, z których jeden pełnił rolę wsparcia i ubezpieczenia natomiast drugi przeszukiwania, podobnie rzecz miała się z podziałem środków ogniowych gdzie wsparcie posiadało uzbrojenie wyposażone w urządzenia obserwacyjne oraz większy zasięg i siłę ognia natomiast zespół wyznaczony do przeszukiwania posiadał karabinki szturmowe oraz granaty.

3.jpg
Fot. 3 – Obserwator na stanowisku.

Dla zsynchronizowania działania po raz pierwszy zdecydowano się na użycie środków radiowych. W odpowiednim czasie grupa wsparcia zajęła pozycje powyżej obiektu i rozpoczęła jego obserwację, zebrano potrzebne informacje i czekano na sygnał gotowości grupy przeszukującej, po jego otrzymaniu przekazano wszelkie dane oraz sygnał zezwalający do wejście na obiekt. Grupa przeszukująca przystąpiła do działania, a po wykonaniu wszystkich czynności i nadaniu sygnału „obiekt czysty” grupy połączyły się do kolejnego etapu działania, którym było zabezpieczenie lądowiska i przygotowanie go na przyjęcie śmigłowca. W trakcie tego etapu ujednolicono i doskonalono zarówno samą procedurę zajęcia lądowiska oraz zasady podchodzenia do różnych typów śmigłowców jak też każdy ze zwiadowców przećwiczył osobiście procedurę podejmowania śmigłowca.

4.jpg
Fot. 4 – Podejmowanie śmigłowca.

Z założenia wynikało, że śmigłowiec ze względu na możliwość ostrzału nie mógł lądować w wybranej strefie, zatem kolejną czynnością zwiadowców było wytypowanie na podstawie danych z mapy strefy
zapasowej i przemieszczenie się w jej rejon, po czym, po jego osiągnięciu i zabezpieczeniu podanie dla pilota danych strefy. W drodze treningu każdy ze zwiadowców na własnej mapie nanosił i odczytywał nowe dane oraz wytyczał strefę.

Niestety w strefie zapasowej przyjęto jedynie zrzut dodatkowego wyposażenia, a drogą radiową otrzymano nowe zadanie.

Grupa przemieściła się w rejon wyczekiwania gdzie odtworzyła zdolność bojową oraz odpoczęła, po drodze praktycznie przećwiczono procedurę krótkich przerw w marszu w warunkach ograniczonej widoczności. Stosowanie takiej procedury zapewnia grupie maksimum bezpieczeństwa oraz potrzebny odpoczynek, natomiast zagadką pozostaje, dlaczego nawet regularne pododdziały nie przywiązują do niej wagi.

Kolejnym zadaniem było osiągnięcie rejonu mostu kolejowego, jego rozpoznanie i zabezpieczenie oraz w razie konieczności utrzymanie do czasu nadejścia sił głównych. Rejon obiektu osiągnięto w godzinach popołudniowych i po podziale zadań oraz wyznaczeniu strefy ewakuacji przystąpiono do działania. Do godziny 1600 most został rozpoznany i zabezpieczony, a grupa oczekiwała na kolejne zadanie.

5.jpg
Fot. 5 – Rozpoznanie i zabezpieczenie mostu.

6.jpg
Fot. 6 – Sprawdzenie torowiska i trakcji sygnalizacyjnej.

Siły przeciwnika znajdujące się w rejonach miasta wycofały się nie niszcząc przy tym infrastruktury, przez co i most nie ucierpiał. Grupa została podjęta przez śmigłowiec w kolejnej strefie lądowania i zakończyła działanie osiągając rejon wyjściowy ok. godz.18.00.

Kolejny raz połączone siły grup i organizacji pro obronnych potwierdziły, że szkolenie, jakiemu poddają się ich członkowie w swoich założeniach niewiele różni się od tego, jakie przechodzą ich koledzy w mundurach regularnej armii, nasze podejście do standardów, przestrzeganie procedur oraz dążenie do perfekcji w tym, co robimy buduje zespół i tworzy atmosferę uczestniczenia w czymś ważnym nie tylko dla nas samych, ale też dla kraju. Niestety skromność środków oraz niewielkie wsparcie z zewnątrz wciąż stawiają nas na szarym końcu pośród krajów, które mogłyby posiadać silne i profesjonalnie zorganizowane siły nieregularne.

Dziękuję zwiadowcom z JS 4046 oraz G.R.O.T 12rec, a także osobom niezrzeszonym za udział w ćwiczeniu, hektolitry wylanego potu i efekt końcowy, z którego należy wyciągnąć wnioski.

Dziękuję również Dowództwu 17 Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej za zgodę na udostępnienie obiektu szkoleniowego, z którego korzystaliśmy. Współpraca wojska z organizacjami pro obronnymi nie powinna budzić strachu, a przynosić korzyści, zatem raz jeszcze dziękuję.