10 rocznica obrony City Hall w Karbali – relacja uczestnika

3 kwietnia 2014 Kordian Dziedzic

Dziś, 3 kwietnia 2014 r., przypada 10 rocznica obrony City Hall przez polskich żołnierzy podczas działań w Iraku. Obecny Dowódca 1 Lubuskiego Plutonu OT sierż.sztab. rez. Jacek „Recon” Klimanek był uczestnikiem tych wydarzeń. Zapraszamy do lektury przemyśleń Recona oraz do obejrzenia zrobionych przez niego fotografii.

City Hall w Karbali to symbol naszego zbrojnego zaangażowania w operację Iraqi Freedom, podobnie jak wcześniejsze działanie jednostki GROM i zdobycie terminala KAAOT w porcie Um Kasr. Mija właśnie dziesięć lat, od kiedy żołnierze 2 Grupy Bojowej, wystawionej przez 17 Wielkopolską Brygadę Zmechanizowaną, wzięli po raz pierwszy udział w tak intensywnych walkach. Ta chwila nadeszła prawie zupełnie niespodziewanie. W ciągu ostatnich dziesięciu lat ani na moment nie zatarły się w mojej pamięci tych kilka dni, w trakcie których żołnierze stawiali opór bojownikom Muktady As Sadra, przywódcy rebelii w Iraku. Rok za rokiem mijał, jednak wydarzenie to było stale obecne w mojej świadomości. I choć już dawno oswoiłem się z nim, jednak zawsze będę je uważał za Rubikon mych doświadczeń, po którego przekroczeniu zdobyłem prawo do własnego punktu widzenia na kwestie szkolenia wojskowego i doświadczenia potrzebnego do walki.

Pomimo, że 17 Batalion Zmechanizowany stanowiący 2 Grupę Bojową wchodzącą w skład Wielonarodowej Dywizji Centrum – Południe stanowił teoretycznie jednostkę jednolitą, do jednolitości było mu daleko. Tak samo zresztą jak innym pododdziałom na początku naszego zaangażowania. Żołnierze wchodzący skład 2BG (2 Battle Group) wywodzili się z kilkudziesięciu innych jednostek, zarówno Wojsk Lądowych jak i innych rodzajów Sił Zbrojnych. Łączyło ich to, że większość szkolenia przeszli wspólnie w trakcie pięciu miesięcy przygotowania przed misją.

Obroną City Hall dowodził wówczas kpt, a obecnie ppłk Grzegorz Kaliciak, dowódca kompanii rozpoznawczej noszącej kryptonim FOX. Jego podwładni, podobnie jak i żołnierze innych pododdziałów, stanowili „składak” specjalności różnych jednostek. Jednak większość kadry dowódczej, począwszy od dowódcy kompanii, poprzez dowódców plutonów i drużyn, stanowili właśnie zwiadowcy. Dzięki ich wiedzy i poświęceniu pododdział rzeczywiście przedstawiał wartość swego przeznaczenia. Ciężkie zadanie powierzone wówczas zwiadowcom, wsparte zostało przez piechocińców, łącznościowców, przeciwlotników, czołgistów i artylerzystów, a nawet przez żołnierzy Wojsk Lotniczych. Na miejscu wspierani byliśmy przez żołnierzy Bułgarskich i ich wspaniałe wówczas BMP, których armaty budziły respekt po stronie przeciwnika. Zostało też kilku Irackich policjantów. Powodzenie zadania było sukcesem ich wszystkich.

Nie mając upoważnienia do publikacji nazwisk wspomnę jednostki tych żołnierzy, którzy byli tam wówczas ze mną i za moją namową wsparli zwiadowców:
• 17 Wielkopolska Brygada Zmechanizowana
• 6 Brygada Powietrznodesantowa
• 2 Pułk Rozpoznawczy
• 56 Pułk Śmigłowców Bojowych

Wielu spośród uczestników tych wydarzeń prawdopodobnie dzisiaj jest już w cywilu, realizują własne inne plany, ale są też Ci, którzy nadal służą, a Irak i potem Afganistan odwiedzili niejednokrotnie. Wszystkich ich serdecznie pozdrawiam i wracając do wspomnień sprzed dziesięciu lat dziękuję, że mogliśmy tam wtedy być, wykonać zadanie i wrócić w komplecie.

Nie można jednak nie zadać jednego pytania. Kto się nie sprawdził?

Nie sprawdziło się Państwo Polskie, nie sprawdzili się wyżsi przełożeni, nie sprawdziła się głupia i wymuszona poprawność polityczna oraz strach przed opinią publiczną.
Z wydarzenia tego każda inna armia i państwo byłyby dumne… A nam tymczasem sugerowano, by o tym zapomnieć. Chciano City Hall wymazać z pamięci. Nie doceniono w należyty sposób wszystkich tych, którzy wtedy brali udział w obronie. Dopiero kilka lat później, za sprawą nas samych oraz kilku dociekliwych osób, tamte wydarzenia ujrzały światło dzienne i stały się tematem nielicznych artykułów prasowych. Podobno powstaje już film dotyczący obrony City Hall. Niestety, o ile na początku było o nim głośno, tak teraz nastąpiła cisza. Czyżby znowu coś poszło nie tak?

Pozdrawiam wszystkich kolegów.
Ja – małe ogniwo ówczesnych wydarzeń.

Jacek „Recon” Klimanek