BOTwDP 2015: Udział organizacji proobronnych w ćwiczeniach dowódczo – sztabowych pododdziałów i oddziałów Sił Zbrojnych RP

10 lutego 2016 Kordian Dziedzic

Pojawiające się ostatnio w mediach informacje wskazują, że niebawem spodziewać się możemy zwiększenia intensywności współpracy organizacji proobronych i paramilitarnych z Siłami Zbrojnymi RP. Czy jest to już dzisiaj możliwe? Trudno to ocenić, ale już dzisiaj warto o tym pomyśleć i – jeśli zajdzie taka potrzeba – już dzisiaj zacząć się do tego przygotowywać.

Obserwacja październikowego IV Ogólnopolskiego ćwiczenia zgrywającego pododdziały organizacji proobronnych „Batalion OT w działaniach przeciwdywersyjnych – Siedlce 2015″ uświadomiła mi, jak wielki i jak bardzo niewykorzystany potencjał tkwi w tych wszystkich organizacjach proobronnych, które dzisiaj stanowić mają zalążki tworzonej (albo lepiej – odtwarzanej) w Polsce struktury Obrony Terytorialnej.

Problematyka nie jest oczywiście nowa i – tak naprawdę – nie jest w wojsku do końca zapomniana. Jeszcze dwa lata temu, współtworząc w Akademii Obrony Narodowej najważniejsze akademickie ćwiczenie dowódczo-sztabowe „Pierścień 13” odpowiedzialny byłem za przygotowanie części dotyczących współdziałania wojsk operacyjnych z organami administracji samorządowej i siłami obrony terytorialnej. Na potrzeby ćwiczenia stworzony został scenariusz obejmujący także i tę problematykę. W strukturze ćwiczących wojsk własnych uwzględnione były bataliony i kompanie obrony terytorialnej, a ich działania (podgrywane) wpływały na przebieg działalności planistycznej ćwiczących dowództw różnych szczebli.

Dziś mogę stwierdzić, że w ćwiczeniu tym, ale także w kilku wcześniejszych jego edycjach, obnażone zostały liczne słabe punkty ćwiczących oficerów dotyczące planowania wykorzystania w działaniach bojowych sił obrony terytorialnej. Zauważyć można było duże problemy ze zrozumieniem istoty działania takich sił, ich możliwości bojowych i zakresu użycia. Niekiedy można było odnieść wrażenie, że siły te ćwiczącym oficerom po prostu przeszkadzały. Wiedzieli, że powinni je uwzględniać w swoim cyklu decyzyjnym procesu dowodzenia, ale nie zawsze wiedzieli jak to zrobić.

Z drugiej strony ujawnił się także inny problem, natury organizacyjnej. Zapewnienie właściwego przebiegu ćwiczenia w dużej mierze uzależnione jest zawsze od sprawnego przebiegu podawania wiadomości tworzących obraz pola walki. Potrzeba do tego osób z dużą wyobraźnią i dużymi umiejętnościami w zakresie taktyki działania i możliwości bojowych podgrywanych sił przeciwnika i podgrywanych elementów współdziałających wojsk własnych. W drugiej wymienionej grupie znajdowały się podgrywane pododdziały sił obrony terytorialnej. Do zespołu podgrywającego takie siły włączani byli zwykle oficerowie, których wiedza na temat zasad użycia sił obrony terytorialnej była na ogół niewielka i – aby skutecznie działać – przez pierwszą część ćwiczenia musieli te zasady poznawać. Po kilku dniach, w końcowych etapach ćwiczenia, zauważalne było „oswojenie” tych oficerów z problematyką, którą się zajmowali. Myślę, że poznane w ten sposób zasady wykorzystania sił obrony terytorialnej w działaniach bojowych wojsk operacyjnych pozostaną w ich pamięci na długo, a występowanie w roli podgrywających elementy obrony terytorialnej uzmysłowiło im znaczenie tego typu działań. Świadczy to tylko o tym, że kształcenie oficerów w zakresie obrony terytorialnej jest jak najbardziej wskazane. To nie jest zresztą nic nowego. Przed laty, gdy program kształcenia oficerów na studiach II stopnia w Akademii Obrony Narodowej przesycony był przedmiotami typowo wojskowymi, a absolwenci otrzymywali zaszczytny tytuł oficera dyplomowanego, problemy obrony terytorialnej omawiane były szeroko w ramach odrębnego przedmiotu.

Nie jest jednak moim celem sugerowanie jakichkolwiek zmian w aktualnych programach kształcenia na studiach i kursach realizowanych obecnie w Akademii Obrony Narodowej. Zwrócić chcę raczej uwagę na potencjał dowództw organizacji proobronnych, które – w mojej opinii – już niemal teraz mogłyby z powodzeniem uczestniczyć w ćwiczeniach dowódczo-sztabowych realizowanych przez pododdziały i oddziały wojsk operacyjnych.

Konieczne byłoby oczywiście odpowiednie ich przygotowanie w zakresie stosowanych w wojsku procedur planowania działań oraz zasad współdziałania. W tym bowiem obszarze zauważyłem podczas ćwiczenia największe problemy. Nie jest to oczywiście zarzut, bo wynika to z przyjętych dla programu LPOT założeń systemu szkolenia, skupionych głównie na wyszkoleniu indywidualnym oraz współdziałaniu w ramach własnych sił i ewentualnie innych sił obrony terytorialnej. Jednak, aby móc skutecznie współdziałać z wojskami operacyjnymi, konieczne jest poznanie, a następnie zaimplementowanie do własnych programów szkolenia i zasad działania, procedur dowodzenia ściśle odpowiadających procedurom wykorzystywanym w Siłach Zbrojnych RP. Dziś bowiem można mieć jeszcze wątpliwości, czy te proceduralne bariery nie stanowiłyby istotnych trudności w efektywnej realizacji współdziałania sił obrony terytorialnej z wojskami operacyjnymi.

Dlatego też uzasadnione wydaje się być podjęcie starań o zorganizowanie dla dowódców różnych szczebli organizacji proobronnych kursów w zakresie procedur dowodzenia obowiązujących w Siłach Zbrojnych RP. Najlepiej, gdyby kursy takie realizowane były w uczelniach wojskowych, przede wszystkim w Akademii Obrony Narodowej lub w Wyższej Szkole Oficerskiej Wojsk Lądowych, ale być może także w wojskowych ośrodkach szkolenia i wybranych jednostkach wojskowych na podstawie jednolitych programów opracowanych przez środowisko akademickie Wojska Polskiego i zatwierdzonych przez odpowiedni organ na szczeblu resortu obrony narodowej. Szkolenie takie kończyć się powinno egzaminem i wydaniem odpowiedniego certyfikatu uznawanego powszechnie w Siłach zbrojnych RP.

Kolejnym etapem procesu szkolenia dowódców mogło by być włączanie certyfikowanych dowódców do udziału w ćwiczeniach dowódczo-sztabowych wojsk operacyjnych na stanowiskach związanych z obroną terytorialną, zarówno w ramach elementów ćwiczących jak i podgrywających działania wojsk własnych. Można przypuszczać, że korzyści płynące z takiego współdziałania organizacji proobronnych i Sił Zbrojnych RP byłyby bardzo wymierne.

Mam świadomość, że jest to rozwiązanie „na teraz”, które może nie mieć większego znaczenia, gdy rozpocznie się rzeczywisty proces tworzenia sił Obrony Terytorialnej w Polsce. Trudno jednak przewidzieć kiedy to nastąpi. Może więc warto pomyśleć o czymś, co jest w zasięgu ręki…

ppłk (r) dr inż. Wiesław Krzeszowski, Akademia Obrony Narodowej

———————————————————————————
Redakcja Portalu informuje, że treść niniejszego newsa jest prywatnym poglądem autora – członka Stowarzyszenia ObronaNarodowa.pl. Jednocześnie autorowi dziękujemy za chęć publikacji swoich przemyśleń na łamach Portalu ObronaNarodowa.pl