Mity i hasła krążące w rozmowach o OT w internetowych dyskusjach

30 marca 2016 Kordian Dziedzic

Otrzymaliśmy list do Redakcji portalu ObronaNarodowa.pl i zdecydowaliśmy się na jego publikację. Jednocześnie informujemy, iż list jest indywidualnym stanowiskiem autora. Pisownia oryginalna. List w rozszerzeniu.

„Przeglądam dużo burz internetowych pod większością artykułów które pojawiają się w temacie OT. W dyskusji pojawia się wiele haseł i mitów używanych albo przez laików albo przez osoby „ zaprogramowane” przez swoją dotychczasową działalność jako przeciwnicy OT.

1. OT jest kompletnie nie potrzebna. Trudno z tym polemizować rozmawiając z laikami do których nie dociera że to właśnie OT jest w stanie uwolnić podstawową siłę czyli Wojska Operacyjne od zadań pobocznych, które ktoś musi wykonywać. Albo OT albo rezerwa.

2. 30-dniowi żołnierze to żadni żołnierze. Warto w dyskusji mieć świadomość że 30 dni szkolenia w roku to zdecydowanie więcej niż to co odbywa rezerwa. W trakcie szkoleń weekendowych nie traci się czasu na sprawy organizacyjno-bytowe (no może poza wydaniem broni). Przy sensownym intensywnym programie i nie marnowaniu czasu na musztry i parady da radę utrzymać ochotników w dobrej gotowości. Komandosami nie będą, ale to nie o to chodzi. Uzyskać poziom solidnej piechoty jest realne.

3. Wojsko wymaga trudnej specjalistycznej wiedzy. Przepraszam, ale do OT nie będziemy szkolić specjalistów w obsłudze F-16 czy sprzętu radiolokacyjnego. Większość środków p.panc i p.lot dedykowanych lekkiej piechocie jest się w stanie opanować w trakcie szkolenia krótkotrwałego. Jeżeli są go w stanie opanować powstańcy syryjscy czy ochotnicy ukraińscy w trakcie walki. To dlaczego nie byli by wstanie tego wykonać polscy żołnierze OT w czasie pokoju?

4. Po co OT, kałachy pod strzechy. No cóż, o ile jestem zwolennikiem prawa obywateli do posiadania broni. To sama broń nie wystarczy. Wojna to nie strzelanie za rogu. Ważniejsza nauka to nauka przeżycia na polu walki. Działanie zespołowe. Oprócz broni do walki potrzeba też łączności optyki, paliwa i jedzenia, i bezpiecznego zaplecza do wypoczynku. A przede wszystkim oszczędzanie zasobów ludzkich społeczeństwa. Każde użycie sił własnych powinno być przemyślane i sensowne. OT jako rodzaj sił zbrojnych jest chroniony przez prawo międzynarodowe. Obywatel strzelający do wojsk wroga zza rogu, może być traktowany jak przestępca i sądzony wg prawa wojennego.

5. Środki na OT przerwą rozwój modernizacji wojska. Mam pytanie a dotąd co ją blokowało? Co roku MON przekazywał olbrzymie środki niewykorzystywane z powrotem do budżetu. Jedyne 3 sukcesy 25-ciu lat to F-16, Rośki i NDR. O Leopardach proszę nie wspominać bo koszty dopiero zaczną generować. A rezerwa nadal w stalowych skupiaczach myśli biega, opięta w szelki dusicielki, obuta w „termoaktywne” Józefy. Założę się że wydano im w ramach plecaka, zasobnik wojskowy wz89. Z przykrótkimi paskami. Mimo doświadczeń z Iraku i Afganu.

6. Budowa OT to straszne koszty. Fakt tego do końca nikt nie policzył, ale jak to w ekonomi są koszt stałe i koszty jednorazowe. Te jednorazowe to tworzenie infrastruktury. Gdyby nie radosna twórczość rządzących z ostatnich lat w zwijaniu wojska, często pod hasłem: „Są remonty w jednostce znaczy będą ją likwidować” byłyby znikome. Ale czy na pewno budowa infrastruktury jest konieczna? OT koszar nie potrzebuje (może po za ośrodkami szkolenia kadry instruktorskiej) Pasy taktyczne- te parę ha gdzie można użyć łopatki piechoty, mogą wygospodarować powiaty i Lasy Państwowe. Stowarzyszenie ON.pl to praktykowało. Jest też sporo miejsc gdzie da się szkolić w terenach zabudowanych (choć tu trzeba zachować ostrożność – ale użytkownicy ASG i paintbolla mają gdzie działać). Wąskie gardło to strzelnice. Tych brakuje armii. Z drugiej strony powstaje wiele strzelnic lokalnych. Niektóre o wyższych walorach niż te co pozostały w SZ RP. A te dostępne wojskowe przecież używane będą w weekendy czyli wtedy gdy dla zawodowego wojska nie są potrzebne. Koszta stałe to żołd, amunicja i sprzęt. I o ile sam zgadzam się że broń osobista może być z połowy ubiegłego wieku to na nowoczesną optykę z termowizją i łączność warto zapłacić. (Ale jest szansa na spadek ceny jednostkowej zakupu przy większych zamówieniach) To samo przy zakupach środków p.panc i p.lot. Większe zamówienia większa pewność produkcji, obniżenie kosztów jednostkowych. Jako bonus otrzymujemy przyzwoicie wyszkolonych rezerwistów, których można wcielić jako uzupełnienie praktycznie z marszu do Wojsk Operacyjnych w specjalnościach, które ponoszą najcięższe straty tj. wśród strzelców. Oczywiście sięgać można z jednostek znajdujących się na głębokim zapleczu walk.

7. Zwolennicy OT chcą nam zafundować kolejne powstanie warszawskie. Nie zwolennicy OT chcą by formacja OT ani Wojska Operacyjne nigdy nie były potrzebne a szkolenie po latach było wspominane jako prawdziwą życiową przygodę. Natomiast osoby które podnoszą ten argument, nic nie zrozumieli z Naszej historii. Do PW poszła młodzież bezbronna i nie wyszkolona. Szkolili się kosztownie w boju, to najkosztowniejszy rodzaj szkolenia, na które Nas więcej nie stać. Jeżeli Polska ulegnie okupacji, znając charakter narodowy znów wybuchnie powstanie i do boju pójdzie młodzież bezbronna i niewyszkolona. OT ma być wyszkolone wyposażone i wiedzieć że jego zadaniem jest wsparcie Brygad Ciężkich a nie zastępowanie ich.

8. OT – to będzie bieda armia. No cóż może się tak stać jeżeli się do tego dopuści i pozwoli żeby wyposażeniem zajęły się WOG-i, dając to co nie poszło w AMW. Ale można poszukać innych rozwiązań. Samo wyposażanie się ochotników OT. Określić obowiązującą kolorystykę sprzętu wymagania minimalne a ochotnik obkupi się sam odliczając od podstawy opodatkowania. A czy wygodniej mu będzie pasie taktycznym czy kamizelce? – Jego decyzja. Źle będzie wyglądało na defiladach? – Od defilad mamy kompanie reprezentacyjną. Może to rozruszać gospodarkę, już mamy wiele małych firm szyjących szpej pod zamówienie. A teraz będą zmuszone wydawać faktury.

9. OT powinno mieć ciężki sprzęt wycofany z armii. No cóż osobiście mam mieszane uczucia. T-72 mimo że darzę je jako pancerniak dużą sympatią za dużej wartości nie przedstawiają a swoje kosztują. Podobnie a nawet gorzej BWP-1 . Może rozważył bym pozostawienie w województwach centralnych po mieszanej kompani ciężkiej. Jak odwodu przeciwdesantowego do wsparcia izolacyjnych sił OT. Ale w województwach granicznych jest to kompletnie bezsensu bo do walki z Dywizjami Ciężkimi już się nie nadają. Podobnie z artylerią w województwach frontowych pełniła by rolę baterii jednej salwy. W działaniach przeciwdesantowych ? Na linii Wisły – można rozważyć.

10. OT potrzebne tylko na wschodzie. Gdzie indziej się zmarnują. No cóż poza tym że ktoś musi zabezpieczać infrastrukturę w całym kraju. To Brygady OT w razie W można będzie łatwo przekształcić w centra szkolenia rezerw. I tak w przypadku walk o przesmyk Suwalski uzupełnienia dla Wojsk Operacyjnych będzie można pozyskać dla przykładu z opolskiego czy lubuskiego. Ponadto sojusze mijają, a o ojczyznę dbać trzeba niezależnie z kim się przyjaźnimy. Dzisiejsze zaplecze jutro może być pierwszą linią frontu.

11. OT to będą prawicowe bojówki. Patriotyzm nie jedno ma imię. Nikomu ze zwolenników lewicy broni się przystępować do organizacji pro obronnych ani OT. Np. Stowarzyszenie ON.pl jest organizacją apolityczną. To że aktualnie ruchy lewicowe są oparte na ruchach pacyfistycznych, a wśród prawicy jest spore poparcie dla OT to efekt politycznej chwili. Wszak i na lewicy są silne tradycje niepodległościowe. Rządy się zmieniają Ojczyzny bronić trzeba zawsze.

12. Przyjdzie specnaz i was zje. Fakt chłopcy z jednostek specjalnych są specjalni. Ale po pierwsze raczej nie będą rozpraszali sił na pojedyncze posterunki OT tylko uderzą na kluczowe. Po drugie nawet jakby. Mimo wszystko miejscowy żołnierz 30-to dniowy ma i tak większe szansę choćby minimalnie niż świeżo powołany rezerwista przywieziony z drugiego końca Polski.

13. Kompania pancerna rozjedzie to całe OT w 5 minut. Żeby postawić pododdział OT przeciwko wojskom ciężkim bez wsparcia muszą zaistnieć dwie sytuacje . Albo sytuacja jest dramatyczna, albo dowódca idiota. Obydwu nikomu nie życzę. Siła Lekkiej piechoty polega w manewrowości. Kontakt i odejście po to by wyjść spod ewentualnej kontry artylerii czy lotnictwa. Sam będąc dowódcą nawet nie podjąłbym się wejść w kontakt ogniowy z taką siłą bez bezwzględnego rozkazu.

14. OT to ruina miast i infrastruktury. A Wojska operacyjne to nie? Przepraszam o co oprzeć działania opóźniające na trasie Terespol – Warszawa??? Rzeki ? Jeziora? Lasy? To nie Mazury z fantastycznym terenem do defensywy. To początek tzw. kiedyś autostrady dla czołgów. Pierwsza sensowna linia oporu to Wisła z przyczółkiem Warszawskim. Zresztą kiedy w historii nasi przeciwnicy przejmowali się takimi drobiazgami jak infrastruktura? Jak nie artyleria to rozbawione oddziały tyłowe. Natomiast OT może wspomóc rozśrodkowanie ludności z miejsc przewidzianych do obrony.

15. Żołnierze OT narażają swoje rodziny. A oficerowie rezerwy to nie? Nawet po krótkotrwałym przeszkoleniu stanowią ryzyko podjęcia walki partyzanckiej. A żołnierze zawodowi? No chyba że z automatu każdemu powołanemu wyślemy rodzinę na Wyspy Brytyjskie lub do Stanów.

16. OT to partyzantka. To urokliwa teza. Myślę tylko największym fanatykom marzy się marznąc po nocach w lesie i uciekać przed obławami. Działania nieregularne to ostateczna ostateczność. I powinny być prowadzone tylko na korzyść działań Wojsk operacyjnych. Brak regularnych sił OT nie daje nam gwarancji że nie pojawią się lokalni „Hubalowie” pozbawieni kontaktu z dowództwem naczelnym. Jednostki OT będą miały szanse wypracować systemy łączności na wypadek zajęcia terenu przez wroga.

Na koniec chce tylko przypomnieć, że w Polsce armię nie powinno budować ani do ataku, ani obrony ale po to: BY WOJNY NIE BYŁO.

Woj. Woj.”