Rzecz o Obronie Terytorialnej i strzelectwie sportowym w Polsce

27 kwietnia 2016 Kordian Dziedzic

Otrzymaliśmy, kolejny już, list do Redakcji portalu ObronaNarodowa.pl i zdecydowaliśmy się na jego publikację. Jednocześnie informujemy, iż list jest indywidualnym stanowiskiem autora. Pisownia oryginalna. List w rozszerzeniu.

—————————————————————————————————————————————

Konserwy, Banderas szaleje czyli rzecz o Obronie Terytorialnej i strzelectwie sportowym w Polsce

Od Października mamy nową zmianę i rzeczywiście trudno nie zauważyć przyspieszenia legislacyjnego i działań, szczególnie w sferze szeroko rozumianej obronności, bo i zapóźnień było tutaj wiele. Dokonano audytu w MON, co to pokazał jaki jest koń, którego notabene wszyscy zresztą widzieli. Doszło do zatrzymania wszelkich projektów wcześniej rozpoczętych i w sumie nie dziwne, biorąc pod uwagę wielkość funduszy jakimi dysponowało MON i skalę nadużyć poprzedników.

Sami strzelcy sportowi i osoby posiadające broń, o nastawieniu patriotycznym a takich jest większość, mówili i widzieli interesy na styku firm koncesjonowanych obrotu bronią i amunicja oraz Agencji Mienia Wojskowego. Może warto podać kilka przykładów. W 2008-2014 roku MON i AMW sprzedała broń z magazynów i amunicję za kwotę 316 mln złotych. Były to w znakomitej większości w magazynowym stanie karabiny z rodziny Kałasznikowa AK 47 na amunicję 7,62 x 39 mm. Amunicja 7,62 nie pasuje do standardów NATO, gdzie obowiązuje 5,56 x 45 mm. Wojsko Polskie przeszło na ten standard, wiec teoretycznie broń jest już zbędna a amunicja przeterminowana.

Jednak niezniszczalne karabiny AK, które wykazały wyższość w zakresie niezawodności nad amerykańskimi karabinami AR 15 m.in. w wojnie w Wietnamie (dość powiedzieć, ze żołnierze US Army woleli do dżungli wybierać się z AK47 niż ze swoją bronią) – polecam niezwykła książkę Kałasznikow C. Chiversa. Trzeba tylko dodać, ze polskie AK z Fabryki Broni W Radomiu były najlepsze i najchętniej kupowane ze wszystkich demoludów. General Kiszczak mógłby pewnie zaświadczyć, a może jeszcze to zrobi pośrednio!

Niemniej skoro są niezawodne i jest ich dużo na stanach a do tego WP ma w magazynach niesamowitą amunicję do niego, również niezniszczalną i niezawodną, to czemu ją sprzedawać, zwłaszcza w obliczu konieczności prawdopodobnej mobilizacji? Dla wszystkich poborowych nowych karabinków nie starczy na nabój NATO, a zresztą czy martwy wróg liczyć się będzie podwójnie zneutralizowany przez standard NATO czy 7,62? Wojskowi i nowe zwierzchnictwo MON to wie i dlatego zakręciło kurek do tych interesów.

Środowisku strzelców, którzy sami to kupowali od tych podmiotów też otwierał się scyzoryk w kieszeni, ale nie mając wyjścia płaciło i płakało. No ale cóż, ćwiczyć na czymś trzeba, więc kupowaliśmy kulki 7,62 na stalowe paczki po 700 sztuk hermetycznie zapakowanych naboi (owe słynne konserwy) po 70 gr utyskując, że to czyste ździerstwo, wiedząc, ze podmiocik kupił po 10 gr. Armia chętnie je sprzedawała może i nawet taniej podmiotom zagranicznym m.in. Czechom, którzy mają największą fabrykę amunicji w Europie, ale chętnie kupowali polską leciwą taniochę, żeby potem sprzedawać patriotycznym polskim naiwniakom po 70 – 80 gr. Niemniej rynek był stabilny i jeszcze w wakacje 2015 roku towaru było pod dostatkiem i nikt nie myślał żeby robić jakieś zapasy.

Natomiast już na początku roku pojawiały się przerwy w dostawach, a sfrustrowani geszefciarze rozkładali ręce i mówili sfrustrowanym strzelcom, że „Banderas szaleje”.

My swoje wiemy, i wcale żalu nie mamy po ich stratach, tym bardziej, że okazało się, że AMW mogło bezpośrednio sprzedawać osobom posiadającym stosowne pozwolenie jako osobom fizycznym, ale przecież nie będzie sprzedawała nawet takim grupkom zakupowym po 30 tysięcy kulek, jakimś tam strzelcom cywilom. Jedynie zdziwienie początkowo budziło kto jest owym szalejącym Banderasem, ale sprzedawca kpiąco i ze znawstwem mówił, że Antonio to minister Macierewicz, dowiedziałem się wkrótce.

W sumie po tych decyzjach Banderasa et consortes może być dobrze, ale nie jest i rzeczywiście frustracja narasta w środowisku strzelców. Dlaczego ? Może dlatego, że podmioty nie sprzedają już tej amunicji i i oferują inną np. rosyjską – gorszą i o wiele droższą. Cena za sztukę dochodzi do 1,3 zł. Jeśli pomnożyć ją przez 1000 szt. wychodzi 1300 zł, a więc prawie półtora tysiąca złotych za możliwość przeprowadzenia około 10 treningów, bo 100 sztuk wystrzelone to naprawdę niewiele (magazynek 30 sztuk – przyp. autor). Wcześniej mogło to być robione za połowę mniej – więc pojawia się irytacja ludzi, którzy w większości opowiadali się za dobrą zmianą.

W Polsce pozwolenie na broń ma około 200.000 osób, posiadających około pół miliona sztuk broni palnej. Z tej sumy karabinów AK jest w posiadaniu około 35 tysięcy osób. Są to zwykle osoby trenujące strzelania dynamiczne (strzelania do różnych celów z różnych pozycji na czas) i strzelający dużą ilość amunicji na treningach. Idę o zakład, że ilość kulek jest większa niż większość żołnierzy wystrzeliwuje w trakcie roku (poza może żołnierzami jednostek specjalnych).

Skoro MON chce zarezerwować karabiny AK dla mobilizacji, to jednak marnuje się potencjał osób, które za własne pieniądze trenują.

Jeśli stworzy się możliwość udostępniania amunicji tym osobom w ramach OT będzie dobrze, byle nie trwało to tyle czasu, że każdemu przejdzie już ochota na jego marnowanie za ciężkie pieniądze.

Oczywiście istnieje też rozwiązanie możliwości sprzedaży na preferencyjnych warunkach przez AMW grupom strzelców np. w ramach drużyn OT lub po prostu osobom indywidualnym, co też pojawiało się w doniesieniach medialnych.

BROŃ AMUNICJA A INFRASTRUKTURA SZKOLENIOWA?

Taki sam pasztet jak amunicji dotyczy strzelnic wojskowych, tyle, że trwa on dłużej niż kadencja obecnego rządu.

Rok temu w związku z sytuacją na Ukrainie, była pani premier Ewa Kopacz zapowiadała z panem Siemoniakiem, że będzie się udostępniać strzelnice wojskowe dla strzelców sportowych, co ma wpływać na zwiększenie obronności kraju.

Po co strzelcom sportowym strzelnice wojskowe -zapytacie i słusznie.

Otóż w Polsce spośród tych 200 tysięcy posiadaczy broni palnej jest część entuzjastów strzelań precyzyjnych długodystansowych, którzy też za własne pieniądze szykują sobie karabiny snajperskie do dystansów 800 m do 1,5 km. Dla niewtajemniczonych powiem, że z karabinów AK47 nawet sam Franz Maurer lub Martin Riggs nie mógłby prowadzić skutecznego ognia powyżej 300 m a najlepszym razie powyżej 600m.

Karabiny snajperskie i amunicja do nich to jeszcze droższa zabawa więc teoretycznie państwo powinno zacierać ręce, że ma w społeczeństwie ludzi posiadających legalnie taką broń, którą mogą użyć do obrony tegoż kraju. Nie patrząc już jaki jest ogromny koszt wyszkolenia strzelca wyborowego (Karabiny po 30.000 tysięcy, lunety kosztujące równie zawrotne pieniądze, kulki za 15 zł za sztukę)- wszystko kupione za własne pieniądze. Czyż to nie doskonały wskaźnik patriotyzmu, zwłaszcza jeśli odniesiemy to słynnej frazy amerykańskiego prezydenta, ty nie myśl co kraj może zrobić dla ciebie tylko co ty dla kraju? Zostawmy jednak na boku te rozważania o patriotyzmie, bo teraz będzie najzabawniejsze, bo jak z barejowskiego Misia.

Warszawa, stolica Polski kilka strzelnic na krzyż, strzelnic z osiami do strzelań długodystansowych brak. Najbliższa strzelnica dystans 300 m Góra Kalwaria, ale to w sumie nie długi a średni dystans. Najbliższa strzelnica z osią powyżej 800 m? Skarżysko Kamienna i to dostępna dla naiwnych cywilów, więc wchodzi się na zwykły bilet zakupu.

Oczywiście były zapowiedzi o udostępnianiu strzelnic wojskowych w głównym wydaniu wiadomości z marca 2015 roku było o tym, ale na zapowiedziach się skończyło. Co jednak interesujące np. w podwarszawskiej Zielonce jest Wojskowy Instytut Techniki Uzbrojenia dysponujący nawet tunelem chyba na 800 m ale i osią odkrytą 1,5 km!

Niemniej jak wspomniałem na zapowiedziach się skończyło i głupi cywile nie mogą skorzystać z tego, bo niestety do tej pory nie udało się zredagować regulaminu użytkowania strzelcy dla cywilów. Osoba odpowiedzialna za strzelnicę w WITU pan Goryca Wojciech (prywatnie założyciel rusznikarni i koncesjonowanego podmiociku a od czasu ponownego oddelegowania do WITU właścicielem jest żona pana Wojciecha) nie miał czasu tym tematem się zająć. Przecież strzelcy wyborowi w wojsku poradzą sobie z agresorem, na pewno ich jest w bród w naszym niezwyciężonym wojsku, a cywile się nam tylko pałętają. Pan Wojciech jest znanym rusznikarzem w Polsce i sam strzela długodystansowo i wpuszcza na oś w Zielonce, ale oczywiście przyjaciół królika a nie tam jakoś tak transparentnie. Widać na tym przykładzie, że wojsku nie zależy na razie na strzelcach wyborowych i żeby się oni rozwijali. W każdym konflikcie zbrojnym strzelcy wyborowi sieją postrach w formacjach wroga, niwelując jego przewagę liczebną. Widać jednak MON wychodzi z założenia, że lepiej powołać w kamasze żołnierzy co to Marksa i Lenina znali na wyrywki lub będzie z poborowych robić strzelców od nowa.

No kto bogatemu zabroni?! Zdając sobie sprawę, że ten felietono -artykuł może wywołać jakiś ferment, to pewnie pojawią się kontrargumenty, że tam tajną broń się testuje i nie można ot tak narażać się na dekonspirację. To w takim od razu pytam, czemu jednak niektórzy strzelcy mogą korzystać z tej osi a inni nie, to po pierwsze? A poza tym, czy naprawdę trudnością jest wydzielenie dnia np. weekend kiedy taka oś może być udostępniana quasi komercyjnie, sprzęta pochowane a dostęp ograniczony? Przecież istnieje jakiś system przepustek, wartowni ect i w innych krajach jakoś to się rozwija np. w Skandynawii.

Czy jest to kolejny znak, że w Polsce system Obrony Terytorialnej musi być zaczynany od zera absolutnego?

Tylko zastanówmy się, czy za takimi koncepcjami na Kremlu nie pojawia się wesołość i toasty?

Kilka słów jeszcze o obronie terytorialnej i bezpieczeństwie wewnętrznym.

W Polsce wciąż trwa debata, czy OT ma być lekkim wojskiem operującym na terenie zamieszkania, znającym węzły komunikacyjne, punkty strategiczne, wyposażonym w bron lekką, mobilne, dobrze skomunikowane czy też ma to być wojsko wykorzystujące również sprzęt ciężki (stare czołgi T72, BTRy) stanowiące jakąś formację uzupełniającą wobec wojsk operacyjnych. Z gier symulacyjnych strategicznych wynika, ze Polska ma deficyt w tym zakresie w stosunku do głównego agresora, którego nazwy wymieniać nie trzeba. W związku z tym, jako remedium uważa się uruchomienie rezerw w postaci magazynowanego sprzętu pancernego, który i tak znacząco nie poprawiłby stosunku przewagi luf a stanowiłby uruchomienie mobilnych trumien i łatwych celów dla lotnictwa wroga. Z drugiej strony uzbrojenie tych naiwniaków, ale posiadających umiejętności strzeleckie w lekką broń, rowery, przeszkolenie w taktyce zielonej (walki w lasach) i czarnej (walki w obiektach zurbanizowanych) oraz mobilne wyrzutnie przeciwpancerne znacząco niweluje przewagę wroga. Czytając rowery nie przesłyszeliście się, ponieważ na tym rowerze wyrzutnia jednorazowa np. Carl Gustaw (kosztuje około 30000 euro) jest trudniejsza do namierzenia niż wielki T72. Poza tym ten koszt 30 tysięcy euro możemy porównać z kosztem 3 mln euro jaki musi przeciwnik wydać na swój czołg, który zostanie zniszczony przez jednego z kilkudziesięciu grasujących cyklistów w okolicy. Jeśli do tego dojdzie jeszcze domorosły snajper, który wpływa demotywiująco na komfort poruszania się obcych wojsk po nieznanym terenie jak np. w Finlandii, która zatrzymała w ten sposób wojska Mołotowa w 1939 roku. Mówi, się , że za wszystkie zło winni są cykliści i to jest proszę Państwa prawda szczera. Czy Polskę stać na wydanie takiej samej ilości środków na czołgi jak wiadomy przeciwnik? Odpowiedź brzmi zdecydowane nie. Czy RP stać na kupno zestawów szwedzkich Carl Gustaw lub innych i krótkie przeszkolenie żołnierza? Tutaj odpowiedź brzmi zdecydowanie tak. Polska ma budżet MON roczny na poziomie 36 mld złotych i takich zestawów może kupić naprawdę wiele, wystarczy przeliczyć sobie ile zestawów można kupić za 30 mln euro co opowiada kosztowi dziesięciu tanków z gwiazdą na boku. Co jednak z zagrożeniem z powietrza w postaci śmiercionośnych helikopterów MI?

Tutaj sytuacja jest jeszcze prostsza, ponieważ Polska dysponuje zestawami ziemia powietrze Grom, które są nowocześniejsze niż znane z filmów Stingery, które doprowadziły do odwrotu Rosjan z Afganistanu w latach 80 tych XX wieku. Amerykanie dostarczyli im około 1000 wyrzutni tego typu.. Użyto 300 i to wystarczyło do tego, że konwoje radzieckie pozbawione zostały wsparcia z powietrza,. Stingery obsługiwali niepiśmienni mudżahedini, wiec myślę, ze i Polacy z polskim menu na wyświetlaczu sobie dadzą radę. Takie zestawy Polska dostarczyła podobno Gruzji w roku 2008 co doprowadziło Rosjan do białej gorączki i jest to też wątek godny rozważenia w sprawie smoleńskiej.

Zapytajmy samych siebie, co by było gdyby w gminach działały drużyny prowadzone przez instruktorów strzelectwa sportowego, zasilone instruktorami z wojska uczącymi ich taktyki?

Wszystko to nie kosztowałby aż tyle. Jest powiedzenie, że wojna to za poważna sprawa, żeby zostawiać im generałom. Może zajmie się tym zatem jakiś logik lub chociaż matematyk, albo chociaż logistyk, bo wojsko miało ich zwykle najlepszych?!

Święta jakie się zbliżają to wspomnienie męczeńskiej śmierci i zmartwychwstania w osobie Jezusa, ale też trzeba wspomnieć św. Jana Chrzciciela, który był głosem wołającego na puszczy i wypada kojarzyć jaki los go spotkał. Czy zatem tekst ten będzie owym tylko wołaniem, efektem tylko utrata głowy podanej na tacy czy też słowem prawdy prowadzącym do wyprostowania ścieżek jakimi kroczy RP w marazmie i układach? Jeśli ktoś ma wątpliwości, czy moje zaświadczenie o patriotycznym rodowodzie posiadaczy broni są na wyrost słuszna jego racja, bo oczywiście może powiedzieć, że część z nich to starzy ormowcy albo zakamuflowani oficerowie GRU. To wszystko być może jest prawdą, ale przecież ormowców masowo wykrusza ząb czasu a poza tym mamy wiele służb, które mogą przeprowadzić odpowiednie weryfikacje, które będą trwały i tak krócej i mniej kosztowały niż szkolenie kogoś zupełnie od zera.

Polish Gunman

Bibliografia:
1) Chivers C. J. (2015). Kałasznikow – prawdziwa historia najsłynniejszej broni świata. Warszawa: Społeczny Instytut Wydawniczy Znak.
2) http://www.fakt.pl/politycy/rzad-po-sprzedawal-bron-prywatnym-firmom,artykuly,605740.html

—————————————————————————————————————————————