Szkolenie z zakresu kamuflażu i stalkingu – relacja 23.09.2017

W miniony weekend cześć 7 dr. MzON miała przyjemność uczestniczyć szkoleniu zorganizowanym przez ekipę TAC-Kos. Tematem przewodnim szkolenia było maskowanie oraz tzw. stalking, czyli techniki i metody skrytego dojścia do wskazanego celu.
Szklenie rozpoczęło się w sobotni poranek w aurze którą można opisać jako „taktyczną”. Po krótkim przedstawieniu ekipy, instruktorów i zakresu szkolenia instruktorzy postanowili zaoszczędzić czas na omawianie tego czym będziemy się zajmować i dokonali małego przestawienia. Przedstawienie polegało na tym że na leśnej polance (o wymiarach 80x40m) mieliśmy wyszukać zamaskowanego strzelca. Po ustawieniu się na 80m dokonaliśmy obserwacji terenu z wynikiem – strzelec nie rozpoznany. Następnie przesunęliśmy się o kolejne 10 kroków z takim samym wynikiem. Z takim samym efektem przeszliśmy przez całą polankę …. Koniec końców znaleźliśmy się około 3m od strzelca którego nikt nie był w stanie rozpoznać. Po negatywnym wglądzie w pozycje strzelca na hasło „las ożył”. Ukazał się nam strzelec który przy perfekcyjnym wykorzystaniu sprzętu i technik maskowania był dla nas nie do wypatrzenia. Wrażenie było tym większe że w tej prezentacji zostało zburzone nasze przeświadczenie o „sokolim wzroku” każdego z nas ;-).
Po tym pokazie umiejętności instruktorów mogliśmy uzyskać potwierdzenie że mamy do czynienia z fachowcami a nie „wodnymi sznajperami” ;-).
W dalszym toku szkolenia przeszliśmy do części teoretyczno-praktycznej z maskowania gdzie kolejno instruktorzy omówili i demonstrowali jak należy maskować twarz, jak maskować mundur, jak jest zbudowana efektywna ghile (jaką powinna mieć konstrukcję, z jakich materiałów powinna być zbudowana, jaki powinna mieć „farsz”, jak mocować „farsz” naturalny), jak maskować sprzęt i oporządzenie, jak maskować broń. Cześć praktyczna z maskowania była poprzedzona wstępem teoretycznym o tym co to jest maskowanie, co maskujemy, co może demaskować i jakie są warunki efektywnego maskowania. Otrzymaliśmy również garść patentów które będąc tanimi i prostymi były jednocześnie niesamowicie praktyczne. Takim patentem jest np. wykorzystanie butelki po Kubusiu … Opis dla zainteresowanych ;-). Każdy z tematów był okraszony przykładami, radami dla kursantów w odpowiedzi na zadawane pytania.
Kolejny blok tematyczny zawierał wprowadzenie do ćwiczeń ze stalkingu. Instruktorzy omówili co to jest I, II plan obserwacji co to jest głębia i strefa martwa, jak należy dobierać drogi podejścia, jak się poruszać, gdzie i w jakim miejscu powinien znaleźć się żołnierz aby nie zostać wykrytym. Abstrahując celowo w tym miejscu używam słowa żołnierz a nie snajper ponieważ cały kurs jest tylko fragmentem umiejętności posiadanych przez snajperów a same techniki maskowania i stalkingu mogą być wykorzystywane np. przez obserwatorów z rozpoznania. Na tym wprowadzenie to stalking w wersji teoretycznej zostało zakończona. Przeszliśmy do ćwiczeń …
Ćwiczenia rozpoczęły się w obszarze leśnym, sosnowym, z występującymi krzakami jałowca oraz innych gatunków których nie umiem nazwać …, z soczysto zieloną trawą i z dłuższymi suchymi źdźbłami. Wspominam o kolorystyce podłoża ponieważ jest to istotne na etapie maskowania – dobrania odpowiedniej bazy i uzupełnień.
Pierwszy etap wprawek stalkowych polegał na wykonaniu stalków statycznych. Polegało to na tym że grupa kursantów została podzielona na 2 części. Jedna grupa miała kilkadziesiąt minut na znalezienie odpowiedniego miejsca w którym mogła się ukryć (oczywiście przy zachowaniu zasad które były na wykładzie). Trzeba było wziąć pod uwagę plan, tło, itd. Następnie trzeba było zamaskować siebie i broń. Na końcu należało zająć pozycję i czekać … Dodatkowo prawidłowa pozycja musiała gwarantować widoczność kolegów którzy mieli wyszukać kryjących się. Kryjący musieli również odczytać literę która były umieszczona na drzewie co potwierdzało czy kryjący rzeczywiście widzi swój „obiekt” a nie ściemnia. W tym czasie druga grupa kursantów nie patrząc w kierunku przygotowujących sobie stanowiska kolegów oczekiwała na swoje zadanie. Ich zadanie polegało na tym że po podaniu komendy do rozpoczęcia obserwacji z pomocą urządzeń optycznych mieli zlokalizować położenie ukrywających się. Na tym etapie ćwiczeń instruktorzy wyjaśnili nam również jak efektywnie „skanować” teren aby udało się odnalezienie strzelca.
Jak można było przewidzieć pierwszy stalk skończył się wynikiem – WYKRYTY. Przy zamianie ról odwdzięczyłem się koledze, który mnie wykrył „pięknym za nadobne”. W taki to sposób wykonaliśmy jeszcze jedną rundę stalków statycznych (tym razem – NIE WYKRYTY) i przeszliśmy do wprowadzenia podczas którego instruktorzy zaprezentowali nam wersję dynamiczną, czyli w jaki sposób będziemy musieli zająć prawidłową pozycję do obserwacji/strzału ale przy konieczności skrytego przemieszczania się. Na tym skończył się pierwszy dzień naszego szkolenia.
Kolejnego dnia rozpoczęliśmy ćwiczenia od stalków dynamicznych. Wersja dynamiczna wyglądała w ten sposób że obserwatorzy z lornetkami zajmowali stanowisko miejsce z którego mieli wgląd na wskazany obszar. Miejsce obserwacji było oznaczone literą którą musieliśmy odczytać … Przestrzeń przed nimi była ograniczona wirtualnym boxem o wymiarach około 100x80m. Boki tego boxa były oznaczone kolorowymi kartkami papieru. Zadaniem kursantów było skryte podejście do stanowiska obserwatorów. Odległość pomiędzy nami a obserwatorami to było około 200m. Pozycja którą musieliśmy zająć musiała umożliwiać odczytanie litery która znajdowała się w pobliżu obserwatorów oraz przynajmniej jednego obserwatora (było ich dwóch). Warunkiem zajęcia prawidłowej pozycji było również przejście przez bok front boxa. Nie można było przejść przez boki boxa i zająć pozycji. Oczywiście w realu nikt nie patrzy na box i jego boki, ale w tym przypadku to ograniczenie było dodatkowym utrudnieniem. Do południa moje ćwiczenia skończyły się wynikiem 2:1 (NIE WYKRYTY/WYKRYTY). Około południa była przerwa. Dzięki chwili przerwy można było ogarnąć mokre ubranie, coś zjeść i odpocząć po setkach metrów spędzonych na czołganiu.
Po przerwie ponownie przeszliśmy do ćwiczeń. Tym razem wynik 1:1 ;-). W trakcie naszych zmagań pomiędzy kursantami przemieszczali się instruktorzy, którzy podpowiadali nam co robimy źle i co zrobić żebyśmy nie zostali wykryci. Ponadto inna ich rola polegała na tym że mając kontakt radiowy z obserwatorami na ich polecenie sprawdzali czy w danym miejscu znajduje się skradający kursant. W ostatniej części kursu doświadczyliśmy jak wygląda praca w parach. Nasze zadanie było takie samo jak podczas poprzednich ćwiczeń z tą różnicą iż prawidłowa pozycja to taka w której strzelec i obserwator nie mogli znajdować się od siebie nie dalej niż 1m i obaj musieli widzieć literę i obserwatora. Wyniki 1:1.
Podsumowując. Kurs bardzo udany. Poziom mojej świadomości i umiejętności w zakresie maskowania i skrytego przemieszczania się jest znacznie większy niż przed kursem. Wiedza co, jak, czy, po co maskować, jak to robić na pewno się przyda. Nie oznacza to końca drogi ale dopiero początek w trudnej sztuce „ninja” ;-). Z pełną odpowiedzialnością mogę polecić szkolenie TAC-Kos każdemu kto chce posiąść wiedzę z opisanego zakresu.