Obrona Terytorialna zmieni system dowodzenia. "Więcej pytań niż odpowiedzi".

Minister Obrony Narodowej Antoni Macierewicz podjął decyzję o utworzeniu osobnego rodzaju wojsk, jakim ma być Obrona Terytorialna. Wiadomo jednocześnie, że ostatnia restrukturyzacja systemu dowodzenia została przeprowadzona błędnie i - jak jasno wynika z deklaracji obecnego kierownictwa resortu obrony - zostanie on zreformowany. Do dziś nie zostało jednak sprecyzowane umiejscowienie Dowództwa OT w łańcuchu systemu dowodzenia. Wydaje się więc, że warto rozpocząć dyskusję na ten temat - pisze Grzegorz Matyasik, redaktor naczelny serwisu ObronaNarodowa.pl, prezes stowarzyszenia ObronaNarodowa.pl, Ruchu Na Rzecz Obrony Terytorialnej.

Z informacji jakimi dysponuję wiem, że obecni decydenci jeszcze nie zakończyli prac nad korektą systemu dowodzenia, dlatego też zastanawiając się nad umiejscowieniem Dowództwa OT pragnę zaaranżować dyskusję w tym temacie. Mam poważne wątpliwości, czy odpowiednie stanowisko w tym zakresie wypracują eksperci z Akademii Obrony Narodowej lub instytucji centralnych MON - takich jak Sztab Generalny, czy Dowództwo Generalnego lub Operacyjne. Taki głos nie pojawił się w momencie forsowania pomysłu przez gen. Kozieja choć - moim zdaniem - wymagała tego sytuacja. W momencie wprowadzania nietrafionych i błędnych założeń reformy dowodzenia nie natrafiły one na stanowczy opór z tych instytucji. Stanowi to jednoznaczne potwierdzenie, że zagadnienie systemu dowodzenia Wojska Polskiego musi znaleźć się w debacie publicznej, a nie być "zamknięte" w MON czy Sztabie Generalnym.

Dlatego postanowiłem zainicjować dyskusję nad tym problemem z perspektywy wnikliwego obserwatora zmian w systemie obronnym. Mam nadzieję, że zagadnieniem tym zainteresuje się opinia publiczna oraz niezależne think-thanki, których wpływ i znaczenie dla polityki obronnej narasta. Ośrodki analityczne są często w stanie wypracować interesujące rozwiązania. Dyskusji publicznej nie ogranicza żaden decydent czy obawy przed działaniami przełożonych. Myśl wypracowana przez analityków często wydaje się być świeża i rysuje kierunek innowacyjnych rozwiązań. W niniejszym opracowaniu chciałbym postawić kilka pytań, które obecnie pozostają bez odpowiedzi, pozwolę także sobie na kilka uwag przedstawionych właśnie z perspektywy obserwatora zmian w systemie obronnym RP.

Opracowując w 2015 roku koncepcję Krajowego Systemu Obrony Narodowej (KSON) zastanawialiśmy się (ObronaNarodowa.pl), gdzie umiejscowić w systemie dowodzenia SZ RP Dowództwo Wojsk Obrony Terytorialnej. Mając świadomość - na bazie logicznych wniosków wynikających z podstawowego imperatywu, jakim jest zasada jednoosobowego dowodzenia w Siłach Zbrojnych oraz bazując na opiniach wielu ekspertów (m.in. prof. R. Szeremietiewa, gen W. Skrzypczaka, dr. L. Wojciechowskiego, dr. G. Kwaśniaka, kmdr. por. rez. Maksymiliana Dury) - że reforma systemu dowodzenia jest przeprowadzona błędnie i będzie wymagała co najmniej korekty lub poważnej zmiany, "na roboczo" w koncepcji KSON podporządkowaliśmy Dowództwo Wojsk Obrony Terytorialnej pod Dowództwo Generalne SZ. Od opublikowania koncepcji minęło sześć miesięcy (KSON został opublikowany 15 września 2015), a w międzyczasie nowy Minister Obrony Narodowej podjął decyzję o utworzeniu osobnego rodzaju wojsk, jakim ma być Obrona Terytorialna, z osobnym dowództwem. Natomiast nie zostało sprecyzowane umiejscowienie Dowództwa OT w łańcuchu systemu dowodzenia.

Wróćmy do kwestii korekty systemu dowodzenia, będącej też kluczem dla umiejscowienia Dowództwa OT w tym systemie. Z różnych stron dochodzą głosy o pomyśle przywrócenia wiodącej roli Sztabu Generalnego, który niejako scalałby strategicznie zarówno Dowództwo Generalne, jak i Dowództwo Operacyjne. Co ciekawe jest to postulat, z którym już w maju 2014 roku na łamach portalu Defence24.pl wystąpił gen Skrzypczak: "ND (Naczelny Dowódca) dowodzi całymi SZ. Jego sztab powinien być wydzielony ze SG WP (część). Druga część powinna stanowić zabezpieczenie funkcjonowania MON, szczególnie w aspekcie współpracy międzynarodowej oraz pozyskiwania wsparcia SZ z zasobów poza krajowych i krajowych.

DO dowodzi wojskami wydzielonymi do operacji militarnych. DG dowodzi wojskami rezerwowymi tzn. odtwarzającymi zdolność bojową, od nowa formującymi się, szkolącymi się i wsparciem logistycznym nie wydzielonym do DO. Natomiast DO i DG powinni podlegać ND"1.

Jak widać gen. Skrzypczak, choć postuluje przywrócenie imperatywu jednoosobowego dowodzenia w SZ, to jednocześnie postuluje zachowanie podziału na DG i DO, nad którymi staje ND. Jest to na pewno rozwiązanie przywracające jasność dowodzenia w SZ, ale czy podział na DO i DG ma uzasadnienie w naszych warunkach? W tej materii bardzo trafnie wypowiedział się dr Lech Wojciechowski z Instytutu Jagiellońskiego podczas konwencji "Myśląc Polska": Na takie rozwiązania, jak wprowadzone w reformie rozdzielenie dowództwa na generalne i operacyjne pozwolić sobie mogą USA czy też NATO, które prowadzą działania wojenne w zasadzie permanentnie, i to na całym globie, a ponadto, jak USA, posiadają tzw. głębię strategiczną, która pozwala im przygotować się do działań militarnych i wojennych. [...] Tymczasem w kraju takim jak Polska, narażonym na nagłą zmianę w otoczeniu bezpieczeństwa, mnożenie dowództw jest narażaniem nas na zbyt długi proces decyzyjny w trakcie konfliktu. A tym samym na utratę czasu, który przesądzać będzie o zwycięstwie bądź klęsce2.

Następnie dr Wojciechowski postuluje powołanie czegoś w rodzaju Połączonego / Jednolitego Dowództwa SZ: Ze względu na rozmiar naszych sił zbrojnych, znanego potencjalnego przeciwnika, a także znany obszar, na którym najpewniej rozegrałby się ewentualny konflikt, dowodzenie wojskiem powinno zostać powierzone na czas wojny i pokoju tej samej osobie. Ta sama osoba winna również mieć wpływ na planowanie rozwoju sił zbrojnych. Czyli zamiast trzech dowództw należy powołać jedno.

Trudno się nie zgodzić z tym postulatem - nakazuje tak logika i położenie geopolityczne, co ciekawe w podobnym tonie wypowiedział się na lamach portalu ObronaNarodowa.pl jeszcze w 2011 roku gen. Skrzypczak: Powinno zostać stworzone Połączone Dowództwo Rodzajów Sił Zbrojnych, gdzie Pierwszy Żołnierz będzie stał na czele tego połączonego dowództwa, a Sztab Generalny będzie miał funkcję planistyczną, a nie dowodzenie wojskami. Sztab Generalny chciałby dowodzić wojskami - nie - nie do tego powinien być powołany. Sztab Generalny ma planować obronę państwa. Wracając do Połączonego Dowództwa, miejsca jest sporo na Cytadeli, gdzie można byłoby wszystko skomasować i Dowódca Połączonego Dowództwa miałby pod sobą czterech Inspektorów Rodzajów Sił Zbrojnych, prosta sprawa3.

Jak widzimy, jasnym jest postulat przywrócenia jednoosobowego dowodzenia w SZ RP. Pierwsze zasadnicze pytanie, jakie rodzi się po tej krótkiej analizie, to czy przyszły Pierwszy Żołnierz - kimkolwiek by nie był - potrzebuje dwóch dowództw oraz sztabu działającego na jego rzecz. Jeśli uzna się za zasadne argumenty, które przytoczył dr Wojciechowski i miałoby powstać coś w rodzaju Połączonego Dowództwa, to nasuwa się drugie zasadnicze pytanie - który z trzech ośrodków funkcjonujących w chwili obecnej powinien stać się czymś w rodzaju Połączonego Dowództwa.

W opcji korekty reformy systemu dowodzenia zostaje Sztab Generalny, Dowództwo Generalne RSZ oraz Dowództwo Operacyjne RSZ. Nie mam odpowiedniej wiedzy na temat obecnego funkcjonowania tych instytucji - poza obrazem medialnym - a to za mało, aby proponować jakieś konkretne rozwiązanie. Jednak z punktu widzenia obserwatora największe obawy miałbym, gdyby taką rolę objął Sztab Generalny. Z moich obserwacji wynika, że jest instytucją najbardziej niechętną wdrażaniu w armii niezbędnych zmian, a poszczególni oficerowie funkcjonują w tej strukturze od 10 czy nawet 15 lat.

Bazując na doświadczeniach związanych z dokumentami i propozycjami przygotowywanymi przez Sztab Generalny w zakresie szkolenia rezerw, koncepcji NSR, czy tzw. minimum programowego dla organizacji proobronnych, widzę Sztab Generalny jako głównego hamulcowego zmian w Siłach Zbrojnych. Instytucję, która nie zauważa zmiany nowych realiów ekonomicznych i społecznych, które siłą rzeczy implikują lub powinny powodować zmiany w obszarze Wojska Polskiego. Być może postulaty ograniczenia Sztabu Generalnego do roli tylko organu planistycznego - które składali zarówno generałowie Koziej i Skrzypczak - wynikały z podobnych wniosków do tych, które przytoczyłem. Jakakolwiek nie zapadłaby decyzja w kwestii Sztabu Generalnego, jest to moim zdaniem instytucja wymagająca największej reformy i kompleksowej zmiany.

Wracając do głównego wątku niniejszego artykułu, czyli umiejscowienia Dowództwa OT w systemie dowodzenia SZ RP, z racji stworzenia odrębnego rodzaju wojsk OT, jasnym jest, że przy wyborze dowolnej opcji, i tak przyszłe Dowództwo Obrony Terytorialnej powinno być bezpośrednio podporządkowane pod przyszłego Naczelnego Dowódcę / Dowódcę Połączonego Dowództwa. Pytanie, które nasuwa się przy tym dotyczy obsady personalnej tego Dowództwa. Który z obecnie służących w Siłach Zbrojnych wyższych oficerów na tyle rozumie specyfikę działania Obrony Terytorialnej oraz charakter obywatelski tej formacji, iż mógłby stanąć na jej czele?


Grzegorz Matyasik
Redaktor Naczelny ObronaNarodowa.pl,
Prezes Stowarzyszenia ObronaNarodowa.pl - Ruch Na Rzecz Obrony Terytorialnej




Przypisy:

1 - http://www.defence24.pl/86458,koniec-z-jednoosobowym-dowodzeniem-w-polskiej-armii-general-skrzypczak-ocenia-nowe-pomysly-bbn

2 - Materiały konferencyjne z Konwencji Programowej "Myśląc Polska": http://pis.org.pl/dokumenty

3 - "Obrona Narodowa - to do mnie przemawia" - wywiad gen. Waldemara Skrzypczaka dla portalu ObronaNarodowa.pl, https://obronanarodowa.pl/artykuly/display/obrona-narodowa---to-do-mnie-przemawia---wywiad-gen-waldemara-skrzypczaka-dla-portalu-obronanarodowapl/