SKON o obronie terytorialnej

bełt
Posty: 232
Rejestracja: 15-04-2014 19:13
Kontakt:

Post autor: bełt » 23-03-2016 14:11

Rozkaz to polecenie bezwzględnego podporządkowania się woli przełożonego pod rygorem nawet kary śmierci
...a później w Norymberdze tłumaczą się, że tylko wykonywali rozkazy...
Jeżeli uważasz, ze ludzie z natury sobie lekceważą rozkazy to chyba mówisz nie na temat
I tu jest pies pogrzebany - wychodzi na to, że mówimy o tym samym, lecz zwracamy uwagę na inne aspekty, ja wskazuję możliwości, a Ty generalizujesz..., z natury taki jesteś, czy też z potrzeby różnienia się.
Zwyczajnie, ludzie tacy są, a żołnierz to też człowiek i może wykonywać najgłupsze nawet rozkazy dopóty, dopóki nie przekroczą jego indywidualnego "zobowiązania wobec państwa i narodu", czyli przysięgi jaką złożył.
Jestem przekonany, że to rozumiesz.
Zdaję sobie oczywiście sprawę, że są osoby, dla których przysięga nie jest żadnym moralnym zobowiązaniem, a jedynie jakąś formułką, którą trzeba wypowiedzieć, by osiągnąć jakiś tam swój cel (przykłady? - znasz). Ludzie oczywiście i tacy są. Jednak dla większości ludzi, a z pewnością dla żołnierzy, dochowanie wierności przysiędze jest sprawą honoru.

Chodzi o to, by żołnierz miał jak naj mniej wątpliwości moralnych przy wykonywaniu rozkazów!

porze
Posty: 396
Rejestracja: 29-12-2011 23:02
Kontakt:

Post autor: porze » 23-03-2016 20:28

W wojsku nie mówi się o moralności, ale o morale.

Masz rację, że morale OT buduje się inaczej niż morale wojsk operacyjnych.

To jest zresztą jeden z argumentów za OT - w Austrii kilka lat temu z tego powodu odbyło się nawet narodowe referendum.

Dr Kwaśniak wyjasnił to dość niezręcznie, rzekłbym "przeciwskutecznie", ja bym to zrobił znacznie lepiej, przy czym formuła komisji sejmowej nie przewiduje wykładów akademickich i dyskusji społecznej.

W skrócie - OT to mniej więź żołnierska, w której najwyższym prawem jest dobro oddziału i braterstwo z towarzyszem broni, a bardziej więż społeczna, w której dobrem jest ojcowizna.

Strzelając z haubicy po koordynatach czujesz się inaczej niż wycinając kordonem teren i stawiając posterunki strefy antyterrorystycznej. Łatwiej być ładowniczym haubicy niż kontrolnym na posterunku i to jest dowiedzione naukowo. Albo z tym żyjesz, albo sie w to nie pchaj.

bełt
Posty: 232
Rejestracja: 15-04-2014 19:13
Kontakt:

Post autor: bełt » 25-03-2016 11:44

W wojsku nie mówi się o moralności, ale o morale.
Jasne, to są bardzo różne sprawy i całkiem inaczej zdefiniowane. Moralność towarzyszy człowiekowi przez całe życie, w tym i w wojsku żołnierzowi. Ogólnie rzecz ujmując jest to zbiór zasad postępowania jakimi kieruje się osoba, Morale, równie ogólnie, w naszym przypadku jest motywacją do takiego, czy innego działania.
Rozdział moralności od morale wojska doskonale było widać w działaniach Wehrmachtu, czy Armii Czerwonej, ale czy takie wojsko powinna posiadać RP? Czy to właśnie nie moralność odróżniała nas -nasze wojsko od tych armii?
(Zapewne z tych to powodów projekt OT nawiązuje do chrześcijańskich wartości...) Redukcja sprawy wyłącznie do "morale wojska" to w warunkach pokojowych tworzenie armii dobrze opłacanych (dla motywacji) najemników, zawsze gotowych służyć temu kto więcej zapłaci - to chyba też nie o takie wojsko chodzi?

Co do reszty się zgadzam. Zaznaczę jednak, że dla mnie, byłego mieszkańca kilku polskich miast i nie posiadającego ani ara ziemi, ojcowizna jest między Odrą a Bugiem i między Bałtykiem a Tatrami - innej ojcowizny nie mam.

porze
Posty: 396
Rejestracja: 29-12-2011 23:02
Kontakt:

Post autor: porze » 26-03-2016 12:11

Moralność i morale to dwa pokrewne zjawiska, które tworzą motywację do działania, ale na podstawie różnych, czasami tylko wykluczających się wartości.

Sama motywacja to zespół motywów, wśród których pieniądze są istotnym elementem, ale nie najważniejszym.

Morale wywodzi się z takich wartości, które powodują, że człowiek jest nie tylko nastawiony na osiąganie celów, ale także gotów do poświęceń, żeby te cele zrealizować. Morale to ponadto dyscyplina wewnętrzna, którą w dużym uogólnieniu można określić jako wiernośc przysiędze.
Przywiązanie do swojego kawałka Polski (czasami nawet posiadanego notarialnie) jest taką wartością, choć w warunkach RP ja też bym tego nie przeceniał - przeciętny Polak jeździ po całej Polsce i ma do czynienia z krajem jednorodnym.

W kontekście sporów politycznych i ojcowizny morale może prowadzić do konfliktów, nawet tak poważnych jak wojna domowa w b. Jugosławii, gdzie lojalne wobec władz wojska operacyjne walczyły z separatystycznymi wojskami OT republik pragnących wyjścia z federacji i suwerenności.

W Polsce nie ma konfliktu na taką miarę, a paplanie, że Polska składa się z "dwóch plemion" jak Tootsi i Hutu to dowód na to, że w znacznej części publicyści i politycy są ekspertami na poziomie nagłówków gazet i nawet Wikipedii nie czytają.
Resorty siłowe są po to, żeby urzeczywiśtniać hasła demokracji, a tylko w wyjątkowych sytuacjach je ograniczać. Aktualne morale ma swwoje 25 lat i bardzo trudno byłoby zmienić zasady i np. wykorzystać posiadane siły do rozbijania działań opozycji politycznej, czy to na ulicach, czy w innych miejscach. Jeden telefon do gazety i taki pomysłodawca zostałby publicznie zlinczowany.
Na początku III RP był tzw. "obiad drawski" i od tamtej pory nikt na podobne pomysły już nie wpadł.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość