Rosja znów grozi

Linki do informacji w sieci z różnych źródeł internetowych na tematy obronności państwa, w tym głównie na temat Obrony Terytorialnej.
lordvader
Posty: 728
Rejestracja: 14-07-2010 18:43
Kontakt:

Rosja znów grozi

Post autor: lordvader » 11-05-2012 22:14

Wirtualna Polska podaje:
cyt. "Moskwa znów zagroziła zniszczeniem obiektów tarczy antyrakietowej USA w Europie. Pełniący obowiązki ministra obrony Rosji Anatolij Serdiukow ostrzegł, że może ona do tego użyć rakiet Iskander, które chce rozmieścić w graniczącym z Polską obwodzie kaliningradzkim. [...]
Serdiukow mówił o tym w Soczi, nad Morzem Czarnym, gdzie towarzyszy prezydentowi Władimirowi Putinowi, który przybył tam na rozmowy z prezydentami Abchazji i Osetii Południowej, Aleksandrem Ankwabedem i Leonidem Tibiłowem.

Przywódcy tych dwóch republik, które przy poparciu Moskwy oderwały się od Gruzji i na których terytorium Rosja ulokowała swoje bazy wojskowe, są pierwszymi liderami zagranicznymi, z jakimi spotyka się Putin po powrocie na Kreml.

-
Budowa systemu obrony przeciwrakietowej w Europie budzi nasz niepokój, dlatego będziemy niszczyć tarczę antyrakietową
Anatolij Sierdukow
Budowa systemu obrony przeciwrakietowej w Europie budzi nasz niepokój, dlatego będziemy niszczyć tarczę antyrakietow - oświadczył p. o. ministra obrony Federacji Rosyjskiej. - Do neutralizacji środków, które będą przeszkadzać naszym rakietom, można użyć Iskanderów - dodał. "

cyt. za:
http://konflikty.wp.pl/kat,1356,title,R ... tml[addsig]

geno
Posty: 189
Rejestracja: 06-03-2011 21:59
Kontakt:

Post autor: geno » 08-09-2012 06:28

Rosja - gazowa okupacja.

http://interia360.pl/artykul/gazprom-from-russia-with-gas-nowa-strategia-sprzedazowa-czy-powrot-do-zimnej-wojny,56618http://interia360.pl/artykul/gazprom-from-russia-with-gas-nowa-strategia-sprzedazowa-czy-powrot-do-zimnej-wojny,56618

Kiedy po raz pierwszy nakreślono strategię energetyczną Federacji Rosyjskiej? Czy współczesna polityka Rosji jest zbieżna z interesami największego rosyjskiego koncernu wydobywczego?

Strategię energetyczną Federacji Rosyjskiej nakreślono latem 2003 r., kiedy ówczesny prezydent Władimir Putin zaaprobował decyzję zarządu spółki OAO Gazprom, która pragnęła postawić kwestię polityki energetycznej w centralnym punkcie rosyjskiej dyplomacji. W strategii tej zawarty został bardzo istotny przekaz, który do dnia dzisiejszego wpływa znacząco na kształt rynku wewnętrznego w Rosji oraz na politykę tego państwa "na zewnątrz". Głównym założeniem od początku było zarządzanie surowcami naturalnymi w taki sposób, aby nie można było ich powierzyć prywatnemu biznesowi. Scenariusz postępowania oraz konsekwencja w działaniu jaka towarzyszy władzy rosyjskiej od 2003 r. pokazuje, że kwestia jest zbyt ważna, aby dzielić się nią z innymi na warunkach rynkowej zasady "fair play".

Najważniejszym narzędziem realizacji tych założeń jest spółka Gazprom – zadziwiające przedsiębiorstwo, często charakteryzowane jako państwo w państwie. Obecnie jest ono właścicielem większości rosyjskich złóż gazu i wszystkich rurociągów prowadzących z Syberii do europejskiej części Rosji i dalej do zachodniej Europy. Koncern kontroluje 70% potwierdzonych zasobów gazu w Rosji (około 18% zasobów światowych), jest wyłącznym właścicielem sieci gazociągowej i jedynym w Rosji eksporterem błękitnego paliwa. Firma ta w coraz większym stopniu przejmuje kontrolę nad rurociągami prowadzącymi do Azji Centralnej, odbudowując istniejące struktury utraconego ponad 20 lat temu imperium. Ta restauracja dawnej potęgi odbywa się za pomocą opanowywania nowoczesnej technologii skraplania gazu ziemnego, która w przyszłości może pozwolić firmie zaistnieć na skalę globalną. Za czasów pierwszej prezydentury Putina rosyjska strategia gospodarcza musiała ulec zmianie, a polityczno-gospodarczy wydźwięk tamtej zmiany obserwujemy do dziś. Kremlowski plan miał opierać się na "reprywatyzacji" czyli odwróceniu neoliberalnych reform Borysa Jelcyna. Polityka ta szczególnie objęła kluczowe technologie i przemysł wydobywczy, który w tamtym czasie "słaniał się na nogach" po manewrach gospodarczych ekipy Jelcyna.

W jednej z telewizyjnych wypowiedzi Putin (wtedy jeszcze ówczesny Premier FR) stwierdził: "System rurociągów z gazem jest tworem Związku Sowieckiego. Zamierzamy utrzymać kontrolę państwa nad systemem przesyłu gazu oraz nad Gazpromem". W dalszej części wypowiedzi Putin podkreślił, że jakakolwiek liberalizacja, z gruntu monopolistycznych praktyk nie powinna mieć miejsca. Jak można się łatwo domyślić słowa te kierowane były do Komisji Europejskiej, której zależało na tym by w rosyjskim sektorze gazowym Europa nie miała do czynienia jedynie z państwem, lecz także prywatnymi spółkami. Do wspomnianej wyżej strategii warto dopowiedzieć, że gazpromowska idea ekspansji opierała się również na przekonaniu o bezkonkurencyjności rosyjskich zasobów gazu ziemnego w skali światowej, o stałym, gwarantowanym i przyspieszającym wzroście popytu na gaz w Europie, o nieuchronnym wzroście cen surowca i bezalternatywności rosyjskich dostaw gazu.

Właśnie ten brak dostaw alternatywnych z krajów trzecich oraz brak odpowiedniej infrastruktury do przyjmowania i magazynowania gazu w krajach mniej rozwiniętych w Europie, uderza ekonomicznie w te kraje, zmuszając je do podpisywania niekorzystnych długoterminowych umów na dostawy ale także w Unię Europejską, jako jeden organizm, czyniąc ją podatną na dyktat ze strony Rosji. Można zatem pokusić się o stwierdzenie, że strategia Gazpromu jest także strategią samej Rosji. Dowodem na to stwierdzenie jest decyzja Władimira Putina, dotycząca uczynienia z Gazpromu jedynego krajowego eksportera gazu. Miało to miejsce po zakończeniu spotkania G8 w Sankt Petersburgu w 2007 r. Akt ten wszedł w życie końcem 2007 r. a wartość rynkowa spółki sięgnęła 230 mld USD, zaś w listopadzie tego samego roku Putin zapewnił niemieckich przemysłowców, że rozwój państwowych korporacji nie jest celem samym w sobie, lecz wyznaczać ma kierunek rozwoju w strategicznych obszarach państwa. Stając się gigantem na skalę kontynentu Gazprom coraz częściej zaczyna w swojej polityce wywierać duży wpływ na politykę europejską posługując się argumentem "siłowym" w postaci ograniczenia dostaw gazowych do państw Europy.

W praktyce oznacza to cztery rzeczy: Kreml pragnie zapobiec dywersyfikacji źródeł surowców energetycznych (zwłaszcza gazu) w krajach zachodniej Europy, a obecnie także Azji Centralnej. Pragnie także zwiększyć swą kontrolę nad międzynarodowym rynkiem gazowym poprzez przejęcie mniejszych aktywów (przedsiębiorstwa prywatne, sieć dystrybucyjna i magazynowa, lecz także rafinerie lub całe kompanie paliwowe), a następnie wykorzystać je do wywierania wpływów politycznych i gospodarczych. Jak podają media, przemysł łupkowy, staje się coraz częściej podnoszoną kwestią w państwach Unii Europejskiej.

Uwaga Kremla zwróciła się także w stronę środowisk propagujących takie wydobycie surowca. Pierwsze symptomu rosyjskich reakcji widać już dziś - nieznaczny spadek eksportu surowca spowodował intensyfikacje działań Rosji w celu zablokowania ewentualnych prób eksploatacji łupków m.in. w naszym kraju. Trudno zatem oczekiwać, że główny interesant - Gazprom - będzie stał bezczynnie. Pojawiają się zatem kwestie ochrony środowiska. Rosyjski gigant stara się atakować pod tym kątem wydobycie gazu łupkowego. Próby te są o tyle skuteczne, że zachodnioeuropejska opinia publiczna jest dosyć wrażliwa na te kwestie.

Analizując działanie Gazpromu w ostatnich pięciu latach można dojść do wniosku, że jeżeli chodzi o powiększanie swojej pozycji, spółka stosuje od lat ten sam prosty, lecz wciąż działający scenariusz. Sposób w jaki uzależnia się państwa od giganta energetycznego przebiega w uproszczeniu następująco: gdy jakieś państwo zgłasza chęć zakupu określonych dostaw gazu na własne potrzeby z powodu niskiego poziomu zasobów rodzimych, Gazprom oferuje na preferencyjnych warunkach takie dostawy, prowadząc przy tym bardzo twarde negocjacje często o kryzysowym przebiegu (gdyż państwa nierzadko stają przed obliczem pustki we własnych magazynach energetycznych, a co za tym idzie niepokoju społecznego). Polityka utrzymywania niższych cen gazu pozwala w następstwie przejmować aktywa państwa-kontrahenta. Takie państwo podpisując umowę długo lub krótkoterminową pozwala Gazpromowi, który poprzez swoje aktywa zagraniczne dokonuje zakupu akcji spółek energetycznych na terenie kraju swojego klienta, tworząc tym samym infrastrukturę do dalszych działań.

Próby uzyskania kontroli nad systemami gazociągowy państw tranzytowych zajmują szczególne miejsce na celowniku Gazpromu i leżą na terytorium Europy i Azji (te miejsca to przede wszystkim ukraiński Naftohaz lub gazociąg z Iranu do Armenii). Tutaj warto dodać, że dwa istniejące gazociągi łączące Niemcy i Rosję prowadzą przez terytorium państw trzecich – Białorusi, Polski, Ukrainy i Republiki Czeskiej. Oznacza to, że dostawy są uzależnione od dobrej woli tych krajów tranzytowych. Skutkiem takiej sytuacji jest to, że jeśli Rosja chciałaby ukarać któreś z państw, spowoduje to, że znacznie ucierpią ważniejsi klienci na Zachodzie. Oczywiście wyjście z tej sytuacji zaprzątało głowę rosyjskich specjalistów Gazpromu od kilku lat. Odpowiedź na ten problem to dwa gazociągi które są w tej chwili w fazie realizacji – Nord Stream (działający od 8 listopada 2011 r. i wciąż zwiększający moc przesyłową) oraz South Stream (w finalnej fazie). Gdy rosyjska spółka przejmie kontrolę nad aktywami klienta staje się posiadaczem poważnych udziałów w wewnętrznym rynku energetycznym takiego państwa tworząc swoistą strefę wpływów oraz sieć powiązań kapitałowych, które oddziaływają także na politykę. Następnie za pomocą zgrabnej dyplomacji na szczeblu regionalnym tworzone są kapitały w postaci przychylnych firmie środowisk o określonych pozycjach w administracji czy polityce a także w przedsiębiorstwach uzależnionych od „taniego” surowca z Rosji. W następstwie daje to pole do prowadzenia ostrzejszej polityki wywierania wpływu w momencie kolejnych renegocjacji kontraktów gazowych (szantaże cenowe na Ukrainie i w Gruzji) lub walkę o udział w projektach wydobywczych np. koncesje dla firm rosyjskich na poszukiwanie gazu łupkowego w Polsce.

Kolejnym przykładem takiego działania jest sytuacja, która miała miejsce jakiś czas temu w naszym kraju, gdzie Gazprom ocalił PGNiG zapewniając dostawy gazu do magazynów, które bez pomocy rosyjskiej w styczniu 2011 r. byłyby puste. W tamtym czasie najwięcej kontrowersji wzbudziły kwestie wieloletniego kontraktu podpisanego przez PGNiG właśnie z Gazpromem. Wiceprezes polskiej spółki Sławomir Hinc kilkakrotnie podkreślał, że umowę zawarto ponieważ rosyjski gigant nie był pośrednikiem a producentem i jako taki jawił się jako wiarygodny dostawca, mimo iż miesiąc wcześniej PGNiG wyraził duże zaniepokojenie warunkami przedstawionymi mu w umowie z rosyjską spółką. Widać tutaj, że silnym i głównym argumentem było widmo pustki w magazynach z surowcem. Podobnie sprawa miała się jeżeli chodzi o stosunki gazowe między Rosją a Mołdawią i Białorusią w 2011 r.

Rosyjski koncern domagał się od mołdawskiego rządu rezygnacji z energetycznych związków z UE w zamian za tańszy gaz. Końcem 2011 r. wygasał kontrakt rosyjskiego gazu do Mołdawii ale negocjacje nowej umowy znalazły się w ślepym zaułku (podobnie jak sytuacja rok wcześniej w Polsce czy permanentne konflikty na linii Moskwa-Kijów trwające od 2006 r.). Mołdawii, która jest jednym z najbiedniejszych krajów Europy bardzo zależało na obniżce cen gazu. Warunkiem była rezygnacja z wprowadzenia unijnych przepisów drugiego i trzeciego pakietu energetycznego, nie pozwalających firmom handlującym gazem jednocześnie na zarządzanie gazociągami. Przepisy te spotkały się z tak wielką dezaprobatą Kremla-Gazpromu gdyż jawnie godziły w praktyki monopolistyczne popierane przez spółkę z Moskwy. Jak to zostało wcześniej wspomniane, dodatkowym czynnikiem nacisku był fakt, że Gazprom kontroluje mołdawskiego monopolistę gazowego. W tym samym roku premierzy Rosji i Białorusi podpisali umowy o przejęciu przez Gazprom białoruskiej branży gazowej i nowy kontrakt na dostawy gazu, który już początkiem 2012 r. odbijał się Białorusinom czkawką z powodu trudnych do zrozumienia żądań rosyjskich.

Na podstawie dwóch umów międzyrządowych Gazprom nabył całkowity pakiet 100 % akcji firmy Biełtransgaz. Warto wspomnieć, że białoruska firma ma monopol na hurtowy i detaliczny handel gazem na Białorusi. Widać po raz kolejny, że scenariusz realizowany przez firmę z Rosji sprawdza się równie skutecznie na wschodzie jak i na zachodzie Europy. Dodając do tego fakt podpisania umowy na długoterminowe dostawy gazu do Białorusi proces ten staje się niemal stałym schematem działania tej firmy wpisując się w jej strategię sprzedaży. Istotnym jest, że groźby odcięcia dostaw gazowych kierowane przez Gazprom do „krnąbrnych” klientów europejskich są jawnym pogwałceniem założeń zawartych w Europejskiej Karcie Energetycznej. Dodatkowo dziwi fakt, że również rząd rosyjski brał udział w negocjowaniu zasad i podpisał ją, choć nie ratyfikował, co powoduje, że nie czuje się nią zobligowany. Karta mówi o niedopuszczaniu do przerw w dostawach, a więc niedotrzymanie tak podstawowej zasady międzynarodowej etykiety powinno budzić wątpliwości co do rzetelności spółki Gazprom nie tylko w wymiarze energetycznym lecz także etycznym i politycznym. Z drugiej strony być może nie miałoby to znaczenia gdyby owymi rurociągami płynęła wódka czy nawet ropa. Europejskie państwa mogą przecież same produkować alkohol a ropę naftową sprowadzać tankowcami z dowolnej części świata. Sytuacja z gazem ziemnym niestety ma się zupełnie inaczej. Rurociągi są zdecydowanie najtańszym, a przede wszystkim najpraktyczniejszym środkiem jego przesyłu. Błędem nie będzie stwierdzenie, że Europa już jest uzależniona od dostaw rosyjskich dzięki infrastrukturze i zależnościom spółek surowcowych. Ponad 60 % zużywanego przez Europę gazu pochodzi z zagranicy, z czego połowa z Rosji. Sytuacja na wschodzie Europy wygląda bardzo niepokojąco. Kraje takie jak: Litwa, Łotwa, Estonia, Finlandia, Słowacja, Bułgaria są w 100% uzależnione od dostaw gazu rosyjskiego. Nieco lepiej choć też niezadowalająco ma się sytuacja Grecji, Austrii, Węgier, Republiki Czeskiej czy Polski, których poziom uzależnienia od dostaw surowców rosyjskich waha się od 84 do 63 % w latach 2006-2010.

Na dzień dzisiejszy Gazprom znalazł się w kłopotliwej sytuacji, ponieważ śledztwo w sprawie monopolizowania rynku europejskiego (szczególnie Środkowo-Wschodniej Europy) wszczęła wobec niego Komisja Europejska. Firmie, w razie potwierdzenia tych zarzutów grozi nawet kilka miliardów dolarów grzywny. Skuteczność takiego posunięcia jest dyskusyjna. Wynika to z faktu, że mimo ewentualnego obarczenia Gazpromu karą grzywny, ciężko będzie wyegzekwować spłatę takiej kwoty. Egzekucja w takich sprawach należy do państw narodowych i ciężko jest sobie wyobrazić Rosję karcącą swój największy koncern. Jest to w 100 procentach niemożliwe. Mało tego, Rosja zapowiedziała skargę do WTO (do której od niedawna należy) w związku z naruszeniem porozumienia o wolnym przepływie kapitału i swobodzie handlowej przez UE. Skarga ta wynika, wg Rosji, z protekcjonistycznej polityki jaką narzuca Unia. Analizując inne tego typu przypadki na świecie należy zatem dojść do wniosku, że zapowiada się długoletni spór na arenie międzynarodowej. Jedynym z plusów tej sytuacji jest to, że my jako Polska przestaliśmy być osamotnieni w sporze z rosyjskim molochem. Nie jesteśmy jak do tej pory, jednym z niewielu krajów, które ten spór toczą.

Podstawą do zrozumienia złożoności konfliktu interesów między Rosją a Zachodem jest rozdział bipolarnych systemów na dwa zupełnie odmienne od siebie typy: pierwszy to liberalny, wolnorynkowy system Unii, drugi zaś to centralnie sterowana, monopolistyczna polityka Kremla. Narzekania państw Unii nie powstrzymują np. holenderskich czy włoskich firm od zawierania indywidualnych umów z Gazpromem czy Rosnieftem. Sam Gazprom zainwestował w co najmniej 16 z 27 krajów unii. Obecnie można zaobserwować wzrost niepokojów wewnątrz państw wspólnoty europejskiej, gdzie rozważane jest wprowadzenie nowych zasad zapobiegających przejmowaniu przez rosyjskie i inne, również wspomagane przez rządy firmy, dążące do kontroli nad pomniejszymi aktywami energetycznymi, takimi jak sieci dystrybucyjne i rafinerie.

Przykłady, w których pojawia się spółka Gazprom mnożą się jak grzyby po deszczu. Na poparcie tej tezy: spółka córka Gazpromu - Gazprom Marketing&Trading sfinalizowała w połowie 2011 r. zakup niemieckiej firmy Envacom Service zajmującej się sprzedażą energii elektrycznej oraz usług telekomunikacyjnych na rynku niemieckim. By nie skupiać się tylko na skupowaniu firm z sektora energetycznego należy przeanalizować przykład tworzenia także grup wpływów, które mogłyby bronić interesów spółki lub po prostu zaniechać potencjalnych czynności przeciw niej co przypomina nieco sytuację z czasów zimnej wojny kiedy Rosjanie nagminnie wysyłali do krajów europejskich swoich agentów wpływu mających oddziaływać na sposób myślenia opinii publicznej wskazując np. na gangrenę trawiącą od zewnątrz kapitalistyczny system. Jak widać metody działań przeniosły się ze sfer wojskowości i wywiadu na sprawy związane z biznesem. Przykład - w połowie zeszłego roku w niemieckich mediach pojawiła się informacja, że Gazprom założył ekofundację, zatrudniając w jej kierownictwie szefów niemieckich organizacji ekologicznych, którzy wcześniej najbardziej protestowali przeciwko gazociągowi Nord Stream na dnie Bałtyku. Warto dodać, że jedynym sponsorem założonej fundacji jest spółka Nord Stream, która na działalność fundacji oraz programy badawcze przeznaczyła w sumie do tej pory około 15-20 mln euro. O takiej fortunie inni niemieccy ekolodzy mogą jedynie pomarzyć.

Interesującym jest fakt jak sama firma przedstawia swoją politykę sprzedażową. Ile gazu sprzedaje OAO Gazprom za granicą? Jaki procent z całkowitej sprzedaży stanowią przychody z eksportu gazu? Odpowiedź jest zdumiewająca. Otóż w 2010 r. przemysł gazowy osiągnął za granicą sprzedaż wielkości 218,3 mld metrów sześciennych gazu. Objętość dostaw do rosyjskich konsumentów w 2010 r. osiągnęła 262,1 mld metrów sześciennych. Nietrudno zauważyć, że objętości zagranicznych sprzedaży stanowią prawie połowę objętości całego sprzedawanego gazu kompanii.

Poniżej struktura realizacji dostaw gazu przez spółkę w 2010 r. - http://gazpromquestions.ru/?id=34#c624 z 13.01.2012

Jak widać na rysunku w 2010 r. przychód Gazpromu z eksportu gazu za granicę (po odjęciu akcyzy i opłat celnych) osiągnął 1099,2 mld rubli, zmniejszywszy się w porównaniu ze wskaźnikiem z 2009 r. o mniej więcej 0,5 %. Dochód ze sprzedaży gazu w krajach WNP i Bałtii (rejon Morza Bałtyckiego) osiągnął 450,1 mld rubli, wyżej od poziomu z 2009 r. o 21,3 %. Gazprom jest jednym z największych dostawców naturalnego gazu do europejskich konsumentów, którym zapewnia jedną trzecią sumarycznych dostaw gazu, zabezpieczając mniej więcej 3/4 Zachodniej Europy. Pierwsze dostawy gazu z Rosji na eksport zaczęły się w połowie lat 40 XX w. i kierowane były do Polski (gazociąg "Przyjaźń"). Od 1967 r. przesył rosyjskiego gazu zaczął docierać do Czechosłowacji.

W 1968 r. na mocy umowy z austriacką kompanią OMW zaczęły się pierwsze dostawy gazu do Zachodniej Europy. W 2010 r. rosyjski gaz tranzytowany był już blisko do 31 krajów. Jak wynika ze strategii firmy zamieszczonej na stronę Kompanii Gazprom, firma wyeksportowywuje gaz do krajów Centralnej i Zachodniej Europy przeważnie w ramach długoterminowych kontraktów, na okres do 25 lat, potwierdzonych i zawartych zazwyczaj na bazie międzyrządowych porozumień. Długoterminowe kontrakty są podstawą stabilności i pewności dostaw gazu do kontrahentów. Według firmy tylko takie kontrakty mogą dostarczyć producentowi i eksporterowi gwarancję opłacalności wielomiliardowych inwestycji, zarabianych dla zabezpieczenia i realizacji dużych gazowo-eksportowych projektów, a importerowi — gwarancję pewnego i regularnego zaopatrzenia w gaz w ciągu długotrwałego okresu czasu. Długoterminowe kontrakty z podstawowymi nabywcami podtrzymywane są na zasadach «bierz i płać». W ten sposób w kontraktach zawarto gwarancję minimalnej objętości gazu która musi zostać opłacona, jeśli klient faktycznie kupi najmniejszą objętość. Dla dużych dostawców gazu, jakim jest Gazprom, służy to jako gwarancja odpowiedzialności nabywcy.

Czytając na oficjalnej stronie producenta gazu, można dojść do wniosku, że działalność firmy oparta jest na zasadach wolnego rynku a sposoby realizacji kontraktów przebiegają w sposób jak najbardziej uczciwy i rzetelny. Zobaczmy więc jak Gazprom tłumaczy swoją politykę cenową w stosunku do poszczególnych państw-importerów jego cennego paliwa. Mianowicie poziom cen dla europejskich konsumentów w znacznej mierze zależy od wartości usług tranzytowych surowca. Gazprom sprzedaje podstawową objętość eksportowego gazu na granicy kraju-importera kompaniom pośredniczącym, które potem dostarczają gaz końcowym konsumentom. Taka informacja widnieje na oficjalnej stronie. Praktyka pokazuje jednak, że firma mało kiedy zaprząta sobie głowę tego typu działaniem zawierając bezpośrednie kontrakty z końcowymi odbiorcami na dostawy gazu z pominięciem lokalnych dystrybutorów (np. Rumunia, Polska – puławskie Azoty) często używając do tego spółek o mętnej strukturze własnościowej gdzie udziały rosyjskiego giganta są dobrze zakamuflowane.

W cenę gazu dla końcowego konsumenta wchodzi wartość przesyłu gazu w sieciach niskiego ciśnienia, utrzymanie których jest kilkakrotnie droższe niż w Rosji (to akurat prawda ponieważ nie wszystkie kraje Europy Zachodniej, w szczególności te biedniejsze, posiadają tak rozwiniętą technologię przesyłową). Do tego należy wliczyć także podatki. Marketingowa polityka Gazpromu przewiduje optymalizację nakładów na tranzyt gazu do Zachodniej Europy i wyjście bezpośrednio do końcowego konsumenta. W tym celu kompania aktywizuje różne formy udziału w europejskim biznesie gazowym. Na przykład, w 1993 r. Gazprom i niemiecka kompania Wintershall stworzyli wspólne przedsiębiorstwo WINGAS, które jest właścicielem gazociągów na terenie Niemiec o długości około 2 tys. km i największego w Europie podziemnego magazynu gazu w Riedienie o objętością ponad 4 mld metrów sześciennych. W regulaminowym kapitale Gazpromu część odnosząca się do tego wspólnego przedsiębiorstwa stanowi 50 % minus jedna część całości aktywów. Uczestnicząc w spółce WINGAS, Gazprom jest współwłaścicielem sieci przesyłu gazu w Niemczech (jak widać nie tylko słabsze państwa Europy wpadły w doskonale zaplanowane sieci rosyjskiej kompanii choć w przypadku Republiki Federalnej Niemiec można odnieść wrażenie, że wynika to z celowego działania osób kierujących tych krajem w okresie zawierania najważniejszych umów na dostawy surowców).

Podsumowując, powyższa analiza miała na celu pokazanie, że Rosja poważnie traktuje zapowiedzi swoich polityków, dążących do odzyskania mocarstwowej potęgi, nawet za cenę wywołania w Europie wrażenia zimnowojennego konfliktu. Środkiem, jaki od kilku lat stosuje aby podnieść swoją pozycję na arenie międzynarodowej jest gaz, który skutecznie pozwala jej realizować wcześniej wspomniane założenia. Obecnie rewizjonistyczna, coraz bardziej nacjonalizująca Rosja wydobyła ze śmietnika historii stare idee, odczyściła je i przynajmniej tymczasowo – znów wprowadziła do gry.Obserwując działanie polityków najwyższego szczebla tego kraju należy wyzbyć się naiwnej wiary, iż Zachód ma wpływ na jej politykę wewnętrzną - przynajmniej na razie. Należy twardo stwierdzić, że dziś jako Europa wróciliśmy do ery polityki siłowej w stosunkach Wschód-Zachód. Używając tego określenia geograficznego celowo nawiązuję tutaj do zimnowojennego podziału świata ponieważ obecna sytuacja w Europie zdaje się nosić znamiona takich właśnie stosunków. Z pominięciem niektórych wyjątków oczywiście.

Rosja była gotowa na ustępstwa za czasów Jelcyna, kiedy ludzie rządzący Kremlem chcieli dołączyć do Zachodu jako pełnoprawna jego część. Obecnie sytuacja zmieniła się o 180 stopni. Rosyjskie władze nie są zainteresowane włączeniem się do nurtu polityki europejskiej na zasadach ogólnie przyjętych na Starym Kontynencie. Nie chcą podlegać obostrzeniom i kontroli, sami zaś coraz częściej wyciągają ręce w stronę Europy po pieniądze i wpływy. Należy jednak dodać, że obecnie nagłe zablokowanie handlu z Rosją i inwestycji na jej terytorium nie jest ani możliwe, ani pożądane. UE powinna zdać sobie sprawę, że problem gazu jest dziś, zaraz po kryzysie finansowym, największą słabością kontynentu. W tym celu należy dołożyć wszelkich starań aby zapewnić i zabezpieczyć dostawy z alternatywnych źródeł.

W języku nafciarzy z Teksasu modne jest powiedzenie „dywersyfikacja zasobów” jako podstawa dobrego funkcjonowania – zasada niepozostawania w uzależnieniu tylko od jednego źródła. W Europie Zachodniej przez ostatnich kilka lat, zasada ta jakby nie znajdywała zbyt dużego zainteresowania. Unia powinna porozumieć się w kwestii dostaw surowców z Rosji i przemawiać jednomyślnie dla dobra całej zbiorowości ale także każdego państwa z osobna. Tylko takie podejście do tematu pozwoli ochronić nasz system gospodarczy i polityczny od zewnętrznych nacisków. Nadrzędnym celem UE powinno być wzmocnienie własnej struktury energetycznej. Systematyczne rozwijanie technologii związanej z przetwarzaniem gazu, skraplaniem go oraz stworzenie strategicznego systemu magazynowania LNG wraz z towarzyszącą ochroną technologii co uczyniło by rynek europejski trudniejszym do zdominowania przez dostawcę zewnętrznego. Polska jako członek UE, podjęła już kroki ku temu. Gazoport w Świnoujściu wchodzi w pierwsze etapy realizacji, natomiast wizja naszego kraju jako przyczółka wydobywczego dla gazu łupkowego nie straciła na aktualności. Należy mieć nadzieje, że realizacją tych zadań zajmą się ludzie kompetentni i przygotowani do ciężkich zadań - w tym, do twardych negocjacji z Rosją.

geno
Posty: 189
Rejestracja: 06-03-2011 21:59
Kontakt:

Post autor: geno » 09-09-2012 14:20

http://finanse.wp.pl/kat,104122,title,P ... omosc.html


Komisja Europejska pragnie zachować wpływy w Europie Wschodniej, ale chce, żeby zapłaciła za to Rosja - tak prezydent Federacji Rosyjskiej Władimir Putin skomentował dochodzenie antymonopolowe wszczęte we wtorek przez KE wobec rosyjskiego Gazpromu.
Putin odniósł się do decyzji Komisji Europejskiej podczas konferencji prasowej, kończącej dwudniowy szczyt Wspólnoty Gospodarczej Azji i Pacyfiku (APEC) we Władywostoku, na rosyjskim Dalekim Wschodzie.

Według prezydenta FR dochodzenie wobec Gazpromu jest konsekwencją ciężkiej sytuacji w strefie euro. - Chodzi przede wszystkim o państwa Europy Wschodniej. Problem polega na tym, że wszystkie te kraje swego czasu zostały przyjęte do Unii Europejskiej i UE zobowiązała się do subsydiowania ich gospodarek. Teraz - jak na to wygląda - Komisja Europejska uznała, że część obciążeń związanych z tym subsydiowaniem powinniśmy wziąć na siebie - oświadczył Putin.

Prezydent Rosji zauważył, że obecne działania KE wobec Gazpromu nie są niczym nowym. - Już w zeszłym roku dokonano przeszukań w niektórych zagranicznych pomieszczeniach Gazpromu. Teraz czyniony jest drugi krok w tym kierunku. Ubolewamy, że tak się dzieje - oznajmił.

- Zjednoczona Europa pragnie zachować polityczne wpływy. Chce przy tym, żebyśmy i my za to trochę zapłacili. Jest to niekonstruktywne podejście - dodał Putin.

Wyraził zarazem nadzieję, że strony znajdą wyjście z sytuacji. - Bardzo liczę na to, że w toku rzeczowego i życzliwego dialogu między podmiotami gospodarczymi a Komisją Europejską zdołamy wyjść z tej sytuacji bez szkód dla obu stron - powiedział.

Gospodarz Kremla nie zgodził się z oceną, że Rosja i Unia Europejska znalazły się w stanie wojny handlowej. - Łączą nas dobre, konstruktywne stosunki. Nie są to żadne działania bojowe, nie jest to wojna handlowa - ocenił.

\

We wtorek Komisja Europejska wszczęła dochodzenie antymonopolowe wobec Gazpromu. KE sprawdzi, czy rosyjski koncern nie nadużywa swojej dominującej pozycji na rynku dostaw gazu do Europy Środkowo-Wschodniej i nie pogarsza w ten sposób bezpieczeństwa dostaw do konsumentów w Unii Europejskiej.

KE podejrzewa, że Gazprom, który w ponad 50 procentach jest własnością państwa rosyjskiego, utrudnia swobodny przepływ gazu w całej UE i każe swoim klientom płacić nieuczciwe ceny, uzależniając w kontraktach cenę dostarczanego przez siebie błękitnego paliwa od ceny ropy naftowej na światowych rynkach.

Rozpoczęcie dochodzenia przez Komisję Europejską to efekt niezapowiedzianych wizyt inspektorów KE w 20 spółkach z 10 krajów UE, położonych w Europie Środkowo-Wschodniej. Inspekcje odbyły się we wrześniu 2011 roku w firmach zajmujących się dostawami, przesyłem i magazynowaniem gazu dostarczanego m.in. przez Gazprom. Inspektorzy zawitali m.in. do polskiego PGNiG, kupującego gaz od rosyjskiego koncernu oraz do państwowego operatora gazociągów przesyłowych Gaz-System.

Jak tłumaczyła przed rokiem KE, Bruksela musi reagować, gdy na rynku UE mogą być stosowane praktyki zagrażające konkurencji, bez względu na to, czy stosują je firmy unijne czy zagraniczne.

W środę Gazprom oświadczył, że przestrzega wszystkich przepisów prawa międzynarodowego oraz narodowego w krajach, w których prowadzi interesy. Zauważył też, że jest zarejestrowany poza jurysdykcją UE. Jednocześnie zapewnił, że będzie w dobrej wierze, w imię konstruktywnego dialogu, współpracować z Komisją Europejską.

Z Moskwy Jerzy Malczyk

geno
Posty: 189
Rejestracja: 06-03-2011 21:59
Kontakt:

Post autor: geno » 12-09-2012 22:35

http://polish.ruvr.ru/2012_09_12/Rosja-NATO-gwarancje/

Rozmowy pomiędzy Rosją a NATO na temat systemu obrony przeciwrakietowej są niemożliwe bez zapewnienia gwarancji, że system NATO nie jest nakierowany przeciwko Rosji. Przy czym mają to być nie słowne gwarancje, lecz decyzje wojskowo-polityczne – poinformował w wywiadzie dla Głosu Rosji wiceszef rosyjskiego MSZ Aleksander Gruszko. Obecnie jego kandydatura jest zatwierdzana na stanowisko stałego przedstawiciela Rosji przy NATO.

Chodzi o miejsca dyslokacji rakiet przechwytujących i środków radioelektronicznych oraz prędkość i ilość głowic przechwytujących.

Gruszko przypomniał, że Rosja opowiada się za stworzeniem wspólnego z NATO systemu obrony przeciwrakietowej. Pakt uważa jednak za celowe zbudowanie dwóch odrębnych systemów, wymieniających dane.

lordvader
Posty: 728
Rejestracja: 14-07-2010 18:43
Kontakt:

Post autor: lordvader » 16-09-2012 19:45

http://konflikty.wp.pl/kat,132916,title,Rosyjska-publicystka-Rosja-moze-zaatakowac-Gruzje,wid,14929886,wiadomosc.html
Rosyjska publicystka Julia Łatynina ostrzega, że jej kraj może zaatakować Gruzję. Moskwa miałaby jako pretekst wykorzystać najbliższe wybory parlamentarne, które w Gruzji zaplanowano na 1 października.Dziennikarka rozgłośni "Echo Moskwy" twierdzi, że rosyjski prezydent Władimir Putin wspiera gruzińskich opozycjonistów: byłą przewodnicząca parlamentu - Nino Burdżanadze i miliardera związanego z Rosją - Bidzinę Iwaniszwilego. Ci mieliby po wyborach wyprowadzić swoich zwolenników na ulice ogłaszając, że wyniki głosowania zostały sfałszowane. Wtedy na pomoc skrzywdzonym braciom Gruzinom mogłaby przyjść Rosja.

lordvader
Posty: 728
Rejestracja: 14-07-2010 18:43
Kontakt:

Post autor: lordvader » 18-09-2012 21:25

Rosjanie zgodnie z planem rozpoczęli manewry Kaukaz -2012
Z udziałem 8 tys. żołnierzy, 200 pojazdów bojowych, 100 systemów artyleryjskich i rakietowych, a także 10 okrętów wojennych w Kraju Krasnodarskim, na południu Rosji, rozpoczęły się manewry wojskowe Kaukaz-2012.Ćwiczeniami, które potrwają do 22 września, dowodzi szef Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej generał Nikołaj Makarow. Służba prasowa Kremla zapowiedziała w niedzielę, że wśród ich obserwatorów będzie prezydent Rosji Władimir Putin.

Szczegóły manewrów nie są znane. Podano tylko, że odbędą się one na czterech poligonach Południowego Okręgu Wojskowego - Prudboj, Kapustin Jar, Aszułuk i Rajewski - oraz że ćwiczone będzie wykonywanie zadań związanych z zapewnieniem bezpieczeństwa południowo-zachodniego regionu Rosji.

Z doniesień mediów w Rosji wiadomo, że w manewrach będą uczestniczyć okręty Floty Czarnomorskiej i Flotylli Kaspijskiej, w tym krążownik rakietowy "Moskwa", oraz że na poligonie Kapustin Jar z powietrza zrzucona zostanie 7. dywizja desantowo-szturmowa, elitarna jednostka szkolona do walk w górach.
http://konflikty.wp.pl/kat,132916,title,W-Rosji-rozpoczely-sie-manewry-wojskowe-Kaukaz-2012,wid,14931248,wiadomosc.html
Rosyjscy dziennikarze nazywają "tajemniczymi" manewry wojskowe Kaukaz 2012. Ćwiczenia rozpoczęły się w poniedziałek, w Kraju Krasnodarskim, a do dziś nie wiadomo, jakie są ich główne zadania. Niezależni eksperci wysuwają trzy hipotezy: wojskowe zabezpieczenie zimowych igrzysk Soczi 2014, udział w ewentualnej wojnie z Iranem i zabezpieczenie granic przed ewentualnym konfliktem zbrojnym z Gruzją.[...] O wzroście napięcia w tym rejonie mówią także mieszkańcy nadgranicznych wsi. Radio Svoboda ujawniło również, że rosyjscy komandosi biorą udział w ćwiczeniach wojsk Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym, które rozpoczęły się na poligonach Armenii. Rozgłośnia zastanawia się - jak oni tam dotarli, skoro niebo nad Gruzją i Azerbejdżanem jest zamknięte dla rosyjskiej armii.
http://konflikty.wp.pl/kat,1020223,title,Kaukaz-2012-tajemnicze-manewry-wojsk-Rosji,wid,14936692,wiadomosc.html?ticaid=1f315&_ticrsn=3

geno
Posty: 189
Rejestracja: 06-03-2011 21:59
Kontakt:

Post autor: geno » 20-09-2012 18:17

Coś z rosyjskiego punktu widzenia:

http://polish.ruvr.ru/

Nowy brzegowy system rakietowy „Bal” zniszczył cel, znajdujący się w odległości 100 kilometrów, w ramach przeprowadzenia strategicznych ćwiczeń zespołowo-sztabowych Kaukaz 2012 – donosi dzisiaj biuro prasowe Południowego Okręgu Wojskowego.

Nowy brzegowy system rakietowy „Bal” został wprowadzony na wyposażenie Flotylli Kaspijskiej pod koniec 2011 roku. System zdolny jest do niszczenia celów w odległości do 120 kilometrów o każdej porze dnia i nocy i każdych warunkach atmosferycznych. Czas postawienia sprzętu w stan gotowości bojowej wynosi nie więcej niż 10 minut. Zdolny jest do pokonania 850 kilometrów, a zestaw bojowy składa się z 64 rakiet. Ilość pocisków w jednym przeładunku to 32 sztuki.


Siły zbrojne powinny wykazywać gotowość do obrony interesów narodowych Rosji, demonstrować, że potrafią udzielić zdecydowanej odpowiedzi na wszelkie wyzwania i zagrożenia dla bezpieczeństwa kraju. Oświadczył to prezydent Rosji Władimir Putin 17 września podczas pierwszego etapu ćwiczeń pod kryptonimem „Kaukaz-2012” w Kraju Krasnodarskim. Przywódca państwa wręczył odznaczenia wojskowym, którzy wyróżnili się w trakcie rozpoczętych manewrów.

Władimir Putin zapoznał się z działalnością centrum zarządzania strategicznego, modułami sztabowymi i eksperymentalnym węzłem łączności, a także obserwował funkcjonowanie środków łączności i działania wojsk lądowych oraz lotnictwa. Oświadczył on, że zadaniem ćwiczeń jest umacnianie narodowego potencjału obronnego:

„Ćwiczone są ogromnie ważne zadania, związane z zarządzaniem wojskami oraz koordynacją sztabów. Tu nie tylko na mapach, lecz również w warunkach polowych ćwiczone są ważne elementy walki doby obecnej, doskonalony jest kunszt i umiejętności dowódców i żołnierzy, w sumie kształtowane jest nowe oblicze rosyjskiej armii i marynarki wojennej”.

Prezydent podkreślił, że wszyscy żołnierze i dowódcy wykazują wyniki godne najwyższej oceny. Podkreślił również, że miał unikalną możliwość obserwowania toku pracy bojowej. „Kurs na umacnianie obronności, wyposażanie wojsk w nowoczesny sprzęt będzie kontynuowany, rozstzrzygane będą problemy socjalne wojskowych,” - zapowiedział przywódca rosyjski uczestnikom manewrów.

Strategiczne ćwiczenia wojskowe pod kryptonimem „Kaukaz-2012” są najszerzej zakrojone w tym roku. Odbywają się w dniach od 17 do 23 września na czterech poligonach, a także w akwenach mórz Czarnego i Kaspijskiego. W sumie w manewrach uczestniczą ponad 8 tysięcy wojskowych, 200 wozów bojowych, 100 dział artyleryjskich i 10 okrętów wojennych. W ministerstwie obrony podkreślono, że ćwiczenia odbywają się w reżimie planowym i nie są wymierzone przeciwko jakimkolwiek krajom trzecim. Ich celem jest ugruntowanie zdolności bojowych jednostek, zapewnianie bezpieczeństwa granic południowych i testowanie najnowszych zautomatyzowanych systemów dowodzenia. „Aktualne manewry mają zademonstrować wyniki reformowania armii,” – uważa ekspert wojskowy Iwan Konowałow:

„Takie ćwiczenia odbywają się co rok, za każdym razem wybierany jest inny kierunek operacyjno-strategiczny – wschód, zachód, tym razem jest to Kaukaz – odpowiednio kierunek południowy. W trakcie takich manewrów ćwiczone jest wszystko, co ma w swym dorobku armia, znajdująca się w stanie reformowania. Sprawdzane są nowe systemy łączności, statuty, które się wprowadza, sprawdzany jest poziom zgrania jednostek. Sprawdzane jest wszystko, co obejmuje reforma. Przy tym podkreślić należy, że pod względem liczebności uczestników ćwiczenia nie są zakrojone na większą skalę. Raczej ważne znaczenie ma nie liczebność wojsk i skala ćwiczeń, lecz sprawdzenie wszystkiego, czego wojska nauczyły się w ciągu roku”.

Równocześnie w Gruzji niektórzy politycy wykorzystują rozpoczęte manewry we własnych, pragmatycznych interesach. Przeciwdziałanie domniemanemu „zagrożeniu rosyjskiemu”, jak można zakładać, uważają oni za gwarancję ich triumfalnego zwycięstwa w trakcie zbliżających się wyborów do parlamentu. Trudno uznać ten chwyt za oryginalny. Jednakże wśród radykałów o nastrojach antyrosyjskich to stanowisko spotyka się z poparciem. Minister spraw zagranicznych Gruzji Grigola Waszadze w ogóle podejrzewa Moskwę niemal o przygotowania do wojny w regionie. Obawy w związku z manewrami wyrażają także urzędnicy natowscy. Jednakże są oni bardziej oględni w swych wypowiedziach. Na przykład, sekretarz generalny NATO Anders Fogh Rasmussen oświadczył, że ćwiczenia wywołują z jego strony zaniepokojenie i wezwał Rosję do większej otwartości.

Zresztą, władze rosyjskie są przyzwyczajone do podejrzliwości z powodu każdych danych, związanych z aktywnością w armnii. Odpowiadają więc na czcze oskarżenia konrketnymi danymi: na przykład, szczegółowa informacja w sprawie ćwiczeń była umieszczana na stronie internetowej ministerstwa obrony, a jego przedstawiciele regularnie kontaktowali się w tej sprawie ze środkami masowego przekazu. Stały przedstawiciel Rosji w NATO Nikołaj Korczunow uważa, że hałas wokół ćwiczeń pod względem skali uprzedzeń i wyrażanych ocen uzyskuje charakter dobrze zorganizowanej kampanii. Oświadczył on, że wszelkie pretensje pod adresem Rosji są absolutnie pozbawione podstaw, natomiast przygotowania do manewrów odybwają się w sposób maksymalnie przejrzysty.


geno
Posty: 189
Rejestracja: 06-03-2011 21:59
Kontakt:

Post autor: geno » 21-09-2012 22:32

21 września 2014 rusza przemysłowe wydobycie gazu łupkowego. Rząd polski ogłasza udokumentowane zasoby na 748 mld m3 gazu. 3 października 2014 gazoport Świnoujście zostaje uruchomiony terminal , który pokryje 36 % zapotrzebowania gazu w Polsce. Od 2015 r. Polska planuje całkowite uniezależnienie od dostaw rosyjskich i renegocjacje zawartych umów. Pod koniec listopada 2014 Narodowo-radykalne organizacje wygłaszają oficjalne groźby wobec kibiców rosyjskich w trakcie nieodległych Mistrzostw Świata Piłki Siatkowej. W dniu 29 listopada 2014 w trakcie przejazdu z hotelu do hali Atlas Arena w Łodzi autobus wioizący reprezentację Rosji zostaje wysadzony. Ginie niemal cała reprezentacja Rosji. Prezydeny Putin w specjalnym oświadczeniu do Narodu rosyjskiego mówi "Tylko wspólnymi siłami ludzi i państwa możemy stawić czoło terroryzmowi. Zostało to dowiedzione przez koalicję antyhitlerowską. Państwa koalicji pokonały wroga i dziś ponownie się jednoczymy. Musimy pomóc polskiemu rządowi w walce z terroryzmem dla wspólnego pokoju w Europie". 1 grudnia 2014 dywizj rosyjskie przekraczają granice na kierunkach Gdańsk i Szczecin, Warszawa i Śląsk z Małopolską.

Czy ten scenariusz się spełni?

ultimaratio
Posty: 222
Rejestracja: 21-08-2012 10:06
Kontakt:

Post autor: ultimaratio » 21-09-2012 23:20

:D

Na początku 2015 roku wspaniała armia amerykańska wyzwoli okupowane terytoria Polski i przy okazji zgarnie większość zasobów gazu łupkowego, które i tak już są wyprzedane. Nie obejdzie się oczywiście bez prewencyjnego ataku atomowego na ziemię rosyjską.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości