Wolni strzelcy

Dyskusje, które nie nadają się gdzie indziej.
moroz
Posty: 45
Rejestracja: 15-04-2014 06:08
Kontakt:

Wolni strzelcy

Post autor: moroz » 25-01-2015 23:52

Nie wiem, co o tym sądzicie, ale w naszym gronie zapewne znajdują się tzw. "wolni strzelcy". Nie są przypisani do żadnego jednostki (organizacyjnej) ON.pl ani do innych formacji typu Legia Akademicka, czy Strzelec. W związku z tym nie biorą udziału w życiu naszej społeczności, a tym samym i choćby raz w roku w jakiejkolwiek formie spotkania. Jako organizacja paramilitarna zaś powinniśmy wszystkich członków wykorzystać. Bo jedni są świetnymi strzelcami wyborowymi, inni doskonale poprowadzą walkę w terenie, inni są rewelacyjni w mieście.... Bywa jednak, że niektórzy z nas są żołnierzami rezerwy, mają doświadczenie wyniesione z wojska, albo zawodowo mogą być dobrzy w niektórych przydatnych ON.pl działaniach. Co sądzicie, aby nas (bo ja do takiej grupy się zaliczam) ktoś zebrał. Proponowałem swego czasu wykorzystanie OSP w organizacji lokalnych struktur OT. Niedaleko mnie ktoś ten temat świadomie, lub nie wykorzystał i zorganizował na bazie OSP w Świdniku Oddział LPOT. Ale temat zniknął. A przecież - jestem o tym przekonany - stworzenie jednego oddziału nie powinno zamykać tematu! Rozumiem, że jedni koledzy nie są zainteresowani wykorzystaniem wiedzy i gotowości innych kolegów do współpracy. Bywa. Tyle że w ten sposób marnujemy chęć do zaangażowania innych. Zainteresowanych tematem "wolnych strzelców", którzy nie uczestniczą w szkoleniach ani nie biorą udziału w poligonach serdecznie zapraszam do wymiany zdań i ewentualnego kontaktu. Nie marnujmy ani jednej głowy, i ani jednej pary rąk. Życie pokazuje, że ci, na których nigdy byś nie postawił, mogą kiedyś uratować ci dupę, albo nawet życie :) Jeśli temat jest niezgodny z Linią ON.pl - proszę admina o jego usunięcie.



Edytowany przez moroz o 25-01-2015 - 22:54. [addsig]

wujek
Posty: 80
Rejestracja: 22-07-2014 10:11
Kontakt:

Post autor: wujek » 26-01-2015 17:01

moroz pisze:ale w naszym gronie zapewne znajdują się tzw. "wolni strzelcy". Nie są przypisani do żadnego jednostki
W związku z tym nie biorą udziału w życiu naszej społeczności, a tym samym i choćby raz w roku w jakiejkolwiek formie spotkania.

Co sądzicie, aby nas (bo ja do takiej grupy się zaliczam) ktoś zebrał.

Tyle że w ten sposób marnujemy chęć do zaangażowania innych. Zainteresowanych tematem "wolnych strzelców", którzy nie uczestniczą w szkoleniach ani nie biorą udziału w poligonach serdecznie zapraszam do wymiany zdań i ewentualnego kontaktu.
Troche malo logiczne, bowiem skoro:
a) Ktos nie bieze udzialu choc, ma mozliwosc aby
b) brac udzial

to jest mala szansa iz taki udzial nagle podejmie. Jak moze byc "chec zaangazowania" jesli nie ma dzialan o tym swiadczacych?

Tymbardziej iz, aby brac udzial w szkoleniach nie trzba nalezec do organizacji, jedynie sie zglosic na takowe szkolenie.
Na szkoleniach "wolni strzelcy" jak najbardziej bywaja.

klaudiusz01
Posty: 6
Rejestracja: 19-11-2014 20:31
Kontakt:

Post autor: klaudiusz01 » 27-01-2015 19:46

DUŻO JEST OS?B W R?ŻNYW WIEKU OD35 WZWYŻ KT?RZY AŻ SIĘ RWIĄ DO OT ALE PRZESZKODĄ JEST BRAK FUNDUSZY NA SPRZĘT ALBO BRAK GRUPY PROOBRONNEJ W ICH OKOLICY w której mogliby się szkolić

borys
Posty: 48
Rejestracja: 20-03-2012 16:18
Kontakt:

Post autor: borys » 29-01-2015 17:43

Według mnie jeżeli ktoś chce być w OCHOTNICZEJ formacji jaką jest OT a nie ma funduszy, to niestety trzeba się wziąć do roboty, albo poprawić swoją sytuację ekonomiczną bo sprzęt kosztuje, amunicja kosztuje, szkolenia kosztują. Za darmo nic nie ma. Samo pozwolenie to koszt około 1700 zł, kałach 2000 zł, amunicja 1000 sztuk około 700 zł.

Jak nie ma grupy proobronnej w okolicy, to zawsze jest gdzieś niedaleko, wystarczy dojechać. Ale na to też trzeba funduszy, więc wszystko sprowadza się do punktu nr 1.

takeo
Posty: 60
Rejestracja: 05-11-2014 14:19
Kontakt:

Post autor: takeo » 29-01-2015 22:55

To, że formacja jest ochotnicza, nie oznacza, że ochotnik ma sam za wszystko płacić. To zależy tylko od tego, czy jest to formacja finansowana ze środków publicznych (jak polska armia zawodowa, złożona przecież z ochotników) czy prywatnych. Wątpię, by np. strażacy ze wspomnianych OSP robili zrzutkę na zakup wozów strażackich. Na razie OT jest (tak mi się w każdym razie wydaje) formacją finansowaną ze środków prywatnych jej członków, lecz dąży do uzyskania statusu organizacji publicznej, finansowanej z podatków (z budżetu państwa jako organizacja militarna, czy z budżetu samorządów jako organizacja terytorialna).

Co do magicznego panaceum na zdobycie funduszy, jakim ma być "wzięcie się do roboty", to chciałbym poinformować, że leniem nie jestem, zarabiam dużo ponad średnią krajową, a mimo to tak samo mam kłopot z funduszami. Wynika to po prostu z tego, że mam kilkumiesięczne dziecko i wybór, czy kupić wózek czy kałasznikowa, tak naprawdę nie jest żadnym wyborem.

Może jest paru zapaleńców, którzy są gotowi kupić sami cały sprzęt, za własne pieniądze się szkolić i trzymać się z dala od struktur publicznych (wojska, państwa, samorządu). Tylko, że wtedy będzie to elitarystyczna grupka zamożnych najemników, czyli całkowita odwrotność OT. Założeniem OT ma być utworzenie taniej i licznej formacji ochotników wspierających struktury publiczne w sytuacjach kryzysowych, której głównym zasobem ma być poświęcony czas i motywacja ochotników, wspartych przez państwo w zakresie podstawowego szkolenia i wyposażenia. Do takiej formacji jestem gotowy wstąpić - nie oczekując niczego w zamian mogę jej poświęcić swój wolny czas (i moja żona także, jak tylko syn odklei się od jej piersi), mam motywację, ale nie mam większych funduszy.

W kwestii kosztów wyposażenia, to wstępnie się rozglądałem za czymś w rodzaju "pakietu ekonomicznego" dla kogoś takiego, jak ja, kto nie dysponuje większymi środkami. Wychodzi mi, że najtaniej wychodzi kupno munduru z demobilu Bundeswehry (ok. 250 PLN), do tego buty (ok. 250 PLN) i tania replika AKM (ok. 200 PLN). Daje to 700 PLN na podstawowe wyposażenie (w moim przypadku 1400, ze względu na żonę) - jako tako dam radę tyle uzbierać, jak tylko sytuacja rodzinna mi się ustabilizuje. Dla czegoś więcej - poproszę o dofinansowanie z budżetu :)

moroz
Posty: 45
Rejestracja: 15-04-2014 06:08
Kontakt:

Post autor: moroz » 30-01-2015 19:42

Prawda zwykle leży pośrodku. Czasami niestey. Czasami na szczęście. Uwzględniając fakt, że OT jako formacja ma służyć społeczeństwu, by nie używać doniosłego słowa Narodowi, to struktury Państwa winny zapał ludzi wykorzystać i wesprzeć te działania i te chęci swoich obywateli, bo to jest w interesie Państwa Polskiego i w interesie Narodu. Póki co jednak wydaje się, że władze państwowe, ale i wojskowe jako część składowa decydentów nie patrząna OT ani te działania nazbyt życzliwym okiem. Z czego to może wynikać? Być może z obaw, że nagle okaże się, iż mniejszymi środkami finansowymi, można zrobić coś lepszego, niż oferują nam urzędnicy. I ci w mundurach i po cywilnemu. To może być więc skutek obaw tych, którzy o systemie obronności w Polsce deycydują. Póki ta grupa będzie na wierzchu, nie ma mowy, żeby znalazły się środki choćby na dofinansowanie ochotników. Gdyby jednak spojrzeć szerzej, to patrząc na rzeczywistość choćby przez pryzmat wojny na Ukrainie widać, że ochotnicy ukraińscy są skuteczniejsi w działaniu na froncie w walce z rosyjskim okupantem, niż armia regularna. U nas ważni ludzie nawet nie dopuszczają do głosu myśli, że tak może być i u nas. Kiedy mamy różne formacje typu ON.pl, Legia Akademicka i kilka innych, gdzie ochotnicy własnym sumptem i bez wsparcia kogokolwiek mundurują się i zbroją, to rządzący Polską powinni widzieć, że to są ludzie (przepraszam za słowo) cholernie wartościowi, bo wystarczy ich skrzyknąć, przydzielić zadania i nagle okazuje się, że kawał dobrej roboty może być wykonany sprawnie, bo członkowie tych formacji mają wiedzę, umiejętności i co najważniejsze MOTYWACJĘ do zaangażowania. Póki co pozostaje nam działać "na własną rękę". I jako ludziom i jako organizacjom. I wypada mieć nadzieję, że ktoś te wszystkie inicjatywy tam, w Warszawie zobaczy i zechce wykorzystać, uprzednio wspierając. Już jest lepiej. To zasługa twórców tych paramilitarnych, a ja nie boję się nazwać PATRIOTYCZNYCH formacji. W Polsce mamy coraz więcej ludzi potrafiących obchodzić się z bronią, znających choćby podstawy poruszania się po polu walki, rozróżniających zasady walki w mieście i w polu. W Świdniku na Lubelszczyźnie dla przykładu dzieje się bardzo dużo dobrego! Więc miejmy nadzieję, że to nie tylko rodzynek, ale kawał dobrego ciasta gotowego do rozrostu. Wiem, że takiedziałania mają sens. Bo wróg u bram coraz bliżej. I jeśli sami się nie obronimy, to nikt nas nie obroni. Działajmy więc, na ile to możliwe. Szukajmy rozwiązań. To ma sens. To jest po prostu konieczne w obecnej sytuacji Kraju.

valgaaf
Posty: 3
Rejestracja: 22-10-2014 01:06
Kontakt:

Post autor: valgaaf » 31-01-2015 01:07

wlasnie,odnosnie obchodzenia sie z bronia...czy ktos sie orientuje gdzie w okolicach Krakowa czy moze Kielc jest strzelnica ogolnodostepna z ktorej mozna skorzystac pod okiem instruktora? rejon Rzeszowa rowniez wchodzilby w gre. mam znajomych ktorzy nie naleza do zadnych formacji czy stowarzyszen i nawet podczas ostatniej rozmowy padlo stwierdzenie ze "przyjdzie co do czego,dostane karabin i co dalej..."

sq8erb
Posty: 162
Rejestracja: 26-10-2014 19:13
Kontakt:

Post autor: sq8erb » 31-01-2015 08:12

Witam,
polecam w okolicach Rzeszowa
http://strzelka.pl/

takeo
Posty: 60
Rejestracja: 05-11-2014 14:19
Kontakt:

Post autor: takeo » 31-01-2015 10:35

moroz pisze: (...) patrząc na rzeczywistość choćby przez pryzmat wojny na Ukrainie widać, że ochotnicy ukraińscy są skuteczniejsi w działaniu na froncie w walce z rosyjskim okupantem, niż armia regularna. (...)
Z tym bym polemizował. Ukraińscy ochotnicy niewątpliwie są głośniejsi, niż jednostki regularne, które nie informują publicznie o tym, co robią. Na początku konfliktu kilka jednostek ochotniczych faktycznie dźwigało na sobie ciężar walk z równie słabymi oddziałami separatystów, ale to właśnie było to, w czym ochotnicy są dobrzy - mogą szybko reagować na kryzys, zanim może zrobić to armia. Później jednak, po obu stronach, główną rolę zaczęli odgrywać żołnierze zawodowi. Pewności nie mam, ale jeśli którąś formację miałbym wskazać jako tą, która najbardziej się "zasłużyła" w walkach z separatystami/Rosjanami, to obstawiałbym ukraińskich spadochroniarzy. Nie umniejszając motywacji i woli walki ochotników, to bez profesjonalnego wyszkolenia i uzbrojenia wiele nie zdziałają.

borys
Posty: 48
Rejestracja: 20-03-2012 16:18
Kontakt:

Post autor: borys » 31-01-2015 11:07

takeo pisze:Może jest paru zapaleńców, którzy są gotowi kupić sami cały sprzęt, za własne pieniądze się szkolić i trzymać się z dala od struktur publicznych (wojska, państwa, samorządu). Tylko, że wtedy będzie to elitarystyczna grupka zamożnych najemników, czyli całkowita odwrotność OT. Założeniem OT ma być utworzenie taniej i licznej formacji ochotników wspierających struktury publiczne w sytuacjach kryzysowych, której głównym zasobem ma być poświęcony czas i motywacja ochotników, wspartych przez państwo w zakresie podstawowego szkolenia i wyposażenia. Do takiej formacji jestem gotowy wstąpić - nie oczekując niczego w zamian mogę jej poświęcić swój wolny czas (i moja żona także, jak tylko syn odklei się od jej piersi), mam motywację, ale nie mam większych funduszy.
W obecnej chwili nie ma takich rozwiązań systemowych. Czy to oznacza, że mamy nie robić nic i czekać na władzę, aż załatwi problem za nas? Czy na Ukrainie ktoś z góry wyznaczył ludzi do formowania batalionów ochotniczych czy gwardii narodowej? W większości przypadków nie! Ludzie sami złapali za broń i poszli bronić swojego kraju. Niemniej w dalszym ciągu, skądś musieli kupić tą broń, amunicję, rzeczy do bytowania, jedzenie, paliwo. Sam dobrze wiesz (bo widzę, że śledzisz konflikt) że to właśnie prywatni ludzie dawali pieniądze na początku tej wojny żeby np. Ajdar czy Azow mógł walczyć. I czy w takim razie tych ludzi też nazwiesz zamożnymi najemnikami? Po drugie dlaczego zakładasz, że ludzie którzy się samodzielnie wyszkolili i wyposażyli nie chcą działać w przypadku konfliktu z resztą armii?

Odróżniaj profesję najemniczą, gdzie ludzie walczą bo ktoś im płaci grube pieniądze za to że są wyszkoleni i mają mnóstwo doświadczenia wyniesionego z innych konfliktów, a ochotników którzy po prostu biorą broń by walczyć za swoje domu. Nawet jeżeli Ci ochotnicy wcześniej nabyli broń, całe wyposażenie i szkolili się w wolnym czasie to w dalszym ciągu ich całe wyszkolenie zrewiduje pierwszy konflikt, pierwsza walka ogniowa.

Od tysięcy lat było zawsze tak, że to zwykli ludzie mający broń i chociaż minimalne wyszkolenie wojskowe decydowali o sile danej społeczności. Nie armia opłacana z składek publicznych (np. armia zawodowa) bo ona zawsze będzie za małą siłą do obrony całego terytorium, nie najemne wojsko opłacane i najczęściej wynajmowane jak przeciwnik jest już na naszej ziemi, nie sojusznicy, którzy potrzebują czasu by się zorganizować (a tego czasu zawsze maja za dużo). Tylko faceci którzy wiedzą, że za chwilę stracą dom, bronią go najlepiej.



Edytowany przez borys o 31-01-2015 - 11:07.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 7 gości