Ćwiczenie "Kompania w Natarciu w Terenie Zabudowanym" nie tylko dla ćwiczących

Miejsce do umieszczania informacji o szkoleniach organizowanych / współorganizowanych / polecanych / przez ObronaNarodowa.pl - Ruch na Rzecz Obrony Terytorialnej.
sta_siu
Posty: 33
Rejestracja: 19-07-2010 14:28
Kontakt:

Post autor: sta_siu » 30-10-2012 11:05

Jak na razie nie doszły mnie żadne skargi ze strony Urzędu Miasta Wodzisław Śląski, więc raczej nie było sytuacji, które spowodowałyby wrogość wobec przedsięwzięcia (dwie, które się pojawiły od razu udało mi się rozładować na placu boju - niestety jedna z nich dotyczyła nieodpowiedzialnego zachowania uczestników szkolenia). Dodatkowo powiem, że za każdym razem w czasie rozmów z gapiami i mieszkańcami "okupowanego" terenu ich reakcje były nad wyraz pozytywne (wystarczyło popatrzeć na ilość ludzi, którzy wyglądali z okien i klatek schodowych robiąc zdjęcia).

zmieniak
Posty: 1
Rejestracja: 30-10-2012 10:25
Kontakt:

Post autor: zmieniak » 30-10-2012 11:51

Kilka spostrzeżeń z punktu widzenia radiooperatora d-cy 2 plutonu:
- słaba koordynacja działań przez d-cę kompanii. Rola operatorki (strzała-1) sprowadzała się jedynie do przypominania co minutę o konieczności meldowania o zajęciu pozycji na linii wyrównania. Każdy dowódca plutonu wiedział o tym wcześniej, a przeładowanie ilością tych komunikatów powodowało niepotrzebne zajmowanie częstotliwości. Zdarzało mi się czekać dłuższą chwilę zanim mogłem przekazać ważną wiadomość, bo Strzała-1 powtarzała po raz piętnasty to samo. Głos d-cy kompanii słyszalny był dopiero w momencie gdy plutony wchodziły na płytę rynku.
Mimo powyższego uważam, że łączność nie zawodziła (przynajmniej na szczeblu pluton-kompania). Nie wiem tylko z jakich powodów pluton 4 nie posiadał radiostacji, bo np. w naszym plutonie był ich nadmiar.
- jeśli chodzi o dzień wcześniejszy to zgadzam się z opinią Carlosa. Miejmy jednak świadomość, że nie był to kurs, a typowe ćwiczenie. Celem nie była nauka, a realizacja zadania w niedzielę. Czasu bardzo mało, a pracy ogrom. Mam nadzieję, że doczekamy się w niedalekiej przyszłości podsumowania od organizatorów.

Serdecznie dziękujemy za zorganizowanie tego wartościowego ćwiczenia. Doświadczenia z niego będziemy na pewno wykorzystywać podczas pracy w swojej jednostce. Dla nas niezwykłym było nie tylko działanie w prawdziwym mieście, ale także jako kompania. Nie zdarza się to często.
Jechaliśmy na to ćwiczenie prawie 14 godzin pociągiem w jedną stronę - było warto!

Ze strzeleckim pozdrowieniem
sekc. ZS Wojciech DOBRASZCZYK
JS 4031 Szczecin

fizjog
Posty: 5
Rejestracja: 06-09-2011 12:02
Kontakt:

Post autor: fizjog » 30-10-2012 12:02

Zdjęcia oczami 2 pluton https://picasaweb.google.com/LwowskaStreet/2012102728KompaniaWNatarciuWTerenieZurbanizowanym



Edytowany przez fizjog o 30-10-2012 - 12:02.

kirs
Posty: 25
Rejestracja: 12-09-2012 09:33
Kontakt:

Post autor: kirs » 31-10-2012 07:13

3 filmiki - oczmi 2 putonu

Proszę nie udostępniać filmów szerokiej publiczności, w filmach padają różne przekleństwa, kto nie zna warunków/stresu i realiów może źle to zrozumieć, a jest wiele ludzi którzy tylko czekają żeby nas oczernić i opluć.
Żeby prawnie było wszystko ok to oświadczam: Nie zgadzam się na publikowanie poniższych materiałów w całości lub w części. Wszelkie prawa autorskie zastrzeżone.

Ściągać, oglądać, podziwiać:)

26-28.10.2012 - Kompania w Natarciu
? Kompania w Natarciu 2012 -1
? Kompania w Natarciu 2012 -2
? Kompania w Natarciu 2012 -3 (najciekawszy)



Edytowany przez kirs o 31-10-2012 - 07:21.

sta_siu
Posty: 33
Rejestracja: 19-07-2010 14:28
Kontakt:

Post autor: sta_siu » 31-10-2012 09:03

Wstępne wnioski ze strony kierownictwa ćwiczenia po konsultacjach z z-cami publikuję poniżej, całość ćwiczenia zostanie podsumowana w formie publikacji analitycznej na naszym portalu.

Wniosek podstawowy ze strony zarządzających tym projektem: w ćwiczeniu wzięło udział o 50 osób za dużo. W naszym mniemaniu, niewiele wniosło to pozytywnego do przebiegu ćwiczenia a zwiększyło tylko bezwładność grupy szkolonych jako takiej.

Pierwszy dzień ćwiczenia

Należy zmienić sposób jego realizacji, jaka będzie jego nowa forma – pracujemy obecnie nad tym. Tak jak pisał Carlos, prowadzenie tego typu zajęć w takiej formie na niektórych podpunktach wiele nie wnosi do realizacji działań niedzielnych (choć tutaj nie można zapomnieć, że dla niektórych wybrane podpunkty umożliwiły w miarę „doszusowanie” do reszty uczestników poziomem wiedzy i umiejętności). Trochę się tłumacząc dodam, że niestety, ale ilość chętnych wymusiła na nas dodanie podpunktów nauczania na ostatni moment (poniedziałek przed ćwiczeniem) co spowodowało spore zamieszanie i szybki „zaciąg” nowych instruktorów (z drugiej strony zaś musieliśmy również zastąpić dowódcę kompanii, który z przyczyn zawodowych nie mógł się pojawić). Również obiekt udowodnił, że nie jest z gumy i nie może przyjąć większej ilości szkolonych. Tym bardziej, że od czasu rekonesansu sporo się zmieniło na niekorzyść, co wyłączyło skutecznie część obiektów (częściowo zmniejszył ich funkcjonalność) i terenu. Z mojej strony jestem zawiedziony tym, że uczestnicy wyrzucili tak dużą ilość nienaruszonego jedzenia z racji żywnościowych które dostali.
Nie należy utożsamiać pierwszego dnia ze szkoleniem KWM, w ćwiczeniu na szczeblu kompanijnym celem pierwszego dnia jest przeprowadzenie szkolenia o charakterze integracyjnym i unifikacyjnym pododdziałów, które tworzą ludzie z różnych środowisk. To jest cel podstawowy, skutecznym zaś rozwiązaniem z punktu widzenia poziomu umiejętności działania w terenie zurbanizowanym jest wcześniejsze uczestnictwo w Kursie Walki w Mieście. Akcentuję to, co powtarzałem na swoim punkcie nauczania, później zostało to zaznaczone przez mjr. rez. Krzysztofa Wójcika – walka w mieście to nie tylko CQB, to walka prowadzona we wszystkich elementach tworzących to środowisko walki. Unifikacji rozwiązań taktycznych będzie niewątpliwie służyć podręcznik, integracja uczestników będzie znacznie łatwiejsza niż dotychczas.

Drugi dzień ćwiczenia

Jeśli dojdzie to ponownej realizacji tego typu przedsięwzięcia, będzie trzeba więcej czasu poświęcić na przygotowanie mieszkańców i miejsca (nie udało się usunąć mimo starań wszystkich samochodów).
Co to realizacji samego ćwiczenia to tak jak pisał Zmieniak, pojawiły się sytuacje trochę absurdalne jak np.: z uszkodzoną radiostacją 4 plutonu. Powiem jednak, że nie takie rzeczy dzieją się w realnych działania i należy się do nich przygotowywać. Co do samego dowodzenia kompanią to musicie pamiętać, że dowódca kompanii musiał utrzymywać cały czas łączność z TOC i dowódcą batalionu, więc pracy miał sporo. Pojawiły się też problemy z koordynacją, ale w czasie walk ulicznych to normalne, nie ma możliwości lokalizacji wzrokowej pododdziałów co bardzo utrudnia dowodzenie. Również ilość i liczebność plutonów w ćwiczeniu była zbyt duża.
Realnie taka kompania mogłaby mieć co najwyżej 148 żołnierzy + pluton GSR do pomocy z ramienia batalionu. Ćwiczący pododdział miał ponad 170 żołnierzy i dodatkowo pluton GSR. Po ćwiczeniu wraz z zastępcami zauważyliśmy po co potrzebny jest zastępca D-cy kompanii (nie mylić z szefem załatwiającym sprawy - porządkowe).
Ze strony kierownictwa ćwiczenia widzimy również, że w organizacjach wyraźnie brakuje praktyki dowodzenia większymi pododdziałami (drużyna, pluton, o kompanii nie wspomnę), szwankowała również czasem dyscyplina wykonawcza dowódców drużyn, a to w realnym działaniu oznacza już niepowodzenie w prowadzeniu walki .
Bardzo istotne jest również zdanie sobie sprawy przez uczestników, że walka w mieście może zakończyć się dla żołnierza bardzo szybko, często bez oddania jednego strzału i tuż po opuszczeniu pozycji wyjściowych... dziwi więc fakt dość niefrasobliwego podejścia do problemu ranny/zabity. Tu nie liczy się dobra zabawa (u niektórych widziałem, to było najważniejsze), lecz realizm działania. Gdyby kolejne drużyny musiały nacierać widząc „zabitych” czy angażować się bardziej w ewakuację rannych, wzmocniło to by niewątpliwie efekt szkoleniowy od strony psychologicznego aspektu walki. I na to należy zwrócić uwagę, jeśli dążymy aby to szkolenie było szkoleniem kompleksowym.

Podsumowując

Z przyczyn strategicznych (chcieliśmy pokazać jak liczny jest ruch OT w Polsce) podjęliśmy ryzyko zwiększonej ilości ludzi – co koniec końców wywołało bardzo stresową sytuację dla kierownictwa ćwiczenia. Bardzo ważną rzeczą, jaka powinna zostać zorganizowana, a która nam umknęła w ferworze walki było samodzielny pododdział medyczny (w końcu byli kwalifikowani medycy obecni na szkoleniu), który w każdej chwili mógłby komuś pomóc lub ewakuować rannego. Mieliśmy co prawda kontuzję u jednego z kolegów, ale udało się sprawnie i przytomnie zadziałać.
Na koniec powiem, że niestety, ale przy takiej ilości i poziomie zróżnicowania ludzi biorących udział w ćwiczeniu największą bolączką była DYSCYPLINA. Dodatkowo z mojego punktu widzenia niektóre zachowania, jakie pojawiły się na ćwiczeniu, gdy pojawią się jeszcze raz nie będą tolerowane.
W tym miejscu chciałbym się zwrócić do kogoś, kto zakładam przypadkiem przywłaszczył sobie portfel jednego z kolegów, aby spakował go w anonimową paczkę i wysłał na adres JS 2023 do Wodzisławia Śląskiego.
W sprawach porządkowych dodatkowo – była liczna i sprawnie działająca służba dyżurna, ale zabrakło nam trochę takiego schematycznego rodem z Wojska Polskiego, Szefa Kompanii, który by odpowiednio ustawiał całe towarzystwo, zresztą za pomocą dowódców plutonów których nie zagoniono w tej kwestii do roboty.

kierownictwo ćwiczenia
st. sierż. ZS Stanisław DROSIO - kierownik
mł. insp. ZS dr Paweł MAKOWIEC - z-ca kierownika ds. szkolenia
mł. insp. ZS Grzegorz MATYASIK - z-ca kierownika ds. organizacyjnych

piotras
Posty: 98
Rejestracja: 22-10-2010 07:09
Kontakt:

Post autor: piotras » 31-10-2012 11:07

Na koniec powiem, że niestety, ale przy takiej ilości i poziomie zróżnicowania ludzi biorących udział w ćwiczeniu największą bolączką była DYSCYPLINA.]Na koniec powiem, że niestety, ale przy takiej ilości i poziomie zróżnicowania ludzi biorących udział w ćwiczeniu największą bolączką była DYSCYPLINA.
Jeszcze jedna sprawa, sprawa wyposażenia.
Jeżeli w rozpisce pisze o butach taktycznych to takie każdy powinien mieć. Nie adidasy z Tesco za 19zł przy takiej pogodzie? Rano gorączka 39C odesłać z kwitkiem po porannym apelu w pierwszy dzień.
Nie wspomnę o innych sprawach jak brak Hełmu czy paska do broni itp, itd.



Edytowany przez piotras o 31-10-2012 - 11:16.

borys
Posty: 48
Rejestracja: 20-03-2012 16:18
Kontakt:

Post autor: borys » 31-10-2012 21:34

Jeżeli chodzi o pluton 2 to raczej nie zauważyłem problemów z dyscypliną. Bardzo sprawnie i bezproblemowo całość wykonywała zadania zarówno podczas walki jak i czasu spędzonego w szkole.
Jeżeli ktoś jest zainteresowany zupełnie innym filmem z walk 2 plutonu, proszę o PRV z podaniem przynależności do drużyny i plutonu na ćwiczeniu. Jest to materiał, który jest dostępny tylko dla uczestników ćwiczenia.

jurek
Posty: 9
Rejestracja: 27-10-2011 20:53
Kontakt:

Post autor: jurek » 31-10-2012 22:43

Jako członek grupy broniącej OPFOR mam również parę spostrzeżeń jako dowódca drużyny.
Na wstępie muszę pogratulować kierownictwu stowarzyszenia Obronanarodowa.pl oraz JS 2023 Wodzisław za udane przedsięwzięcie. Rozmach tego ćwiczenia pokazał potencjał stowarzyszeń proobronnych w Polsce. Mimo małego nieporządku mimo wszystko i tak wyszło bardzo dobrze.
Uwagi co do samego przebiegu ćwiczenia- natarcia na rynek. Znając koncepcję działań i plan który był ułożony tak aby wygrało zgrupowanie atakujące, co każdy dowódca zauważył na długo przed odprawą OPFOR-u, działania mogły być dla strony broniącej nudnym odgrywaniem swojej roli, co jednak dzięki współpracy dowódców JS 2023, JS 2039, SFOR i JS 3026 nie miało miejsca. Opracowując przeróżne warianty na odprawie, wygrana była możliwa bardzo małym prawdopodobieństwem. Trochę przypominało to ustalony schemat jak na filmie aczkolwiek rozumiem zamiar kierowników którzy chcieli pokazać modelowe natarcie reporterom i obserwatorom. Strona broniąca miała mało możliwości działania (przy i tak małych siłach), brak możliwości wykorzystania kanalizacji miejskiej, piwnic, dachów. Sposób ulokowania obrony był jak najbardziej ok. Stanowiska wzdłuż 3 ulic, którymi było prowadzone natarcie pozwalały na długą obronę oraz zatrzymanie natarcia, nawet przy symulacji OPA, gdyby tylko nie... rozjemcy.
Pojawił się mały problem. Rozjemcy (na początku był tylko 1 ze strony OPFOR-u) generalnie bardziej widzieli strzały strony atakującej oraz nie widzieli skutków broniących się. Od samego wejścia na ulicę atakujący dostali od mojej drużyny, z PK na umocnionym stanowisku, ogień i dziwnym trafem cała drużyna siedząca jeden przy drugim jak kury na grzędzie przeżyła i ruszyła do natarcia. Ponadto rozbawił nas werdykt rozjemcy który stwierdził że snajper (tego na dachu szkoły widać było od samego początku ćwiczenia) zdjął moich 2 ludzi i LAV zniszczył stanowisko.
Później po opuszczeniu 2 linii i obronie rynku było jeszcze lepiej. Koledzy z drużyny 2 i 1 chwalili się również "jednostronnie" widzącymi rozjemcami.
Leżąc z PK na pozycji (drużyna 3), tyłem do arkad, przodem w kierunku ulicy po której nacierał pluton przewinęły mi się przed muszką w odległości 50 m chyba 4 drużyny bez zabezpieczenia (za ścianę kościoła) - oczywiście nikt nie został wyeliminowany przez rozjemcę... Potem było strzelanie do samochodu za którym schroniło się 5 strzelców- rozjemca stał i się patrzył, trzymanie na muszce i ostrzeliwanie przez 10 minut 2 strzelców za 1 kolumną którzy jak się dowiedziałem po tych 10 minutach mnie wyeliminowali...
Rozjemców powinno być więcej i powinni między sobą i uczestnikami manewrów lepiej się komunikować.
Dowodzenie w grupie OPFOR było bardzo dobre, trochę brakowało ludzi do obsadzania stanowisk kiedy potrzeba było wesprzeć innych.
T oćwiczenie było dla wszystkich dobrą lekcją i niesamowitą promocją Ruchu na rzecz Obrony Terytorialnej. Jako uczestnik mam nadzieję na dalsze takie ćwiczenia i liczę że znów będę mógł działać w siłach OPFOR-u

porze
Posty: 396
Rejestracja: 29-12-2011 23:02
Kontakt:

Post autor: porze » 01-11-2012 10:02

Gratulacje należą się organizatorom, podmiotom wspierającym i WSZYSTKIM uczestnikom.

sfor
Posty: 1
Rejestracja: 13-09-2012 10:25
Kontakt:

Post autor: sfor » 01-11-2012 14:00

Oczami dowódcy 2 drużyny plutonu OPFOR.
DZIEŃ PIERWSZY – Zaraz po zameldowaniu godny podziwu stał się element służby dyżurnej panującej nad całym przedsięwzięciem logistycznym i koszarowym. Organizacja, apel, wyjazd zespołów szturmowych do Jastrzębia i… pustka.
Pluton OPFOR został na rejonie zakwaterowani pozostawiony sam sobie. Bez dowódcy i jakiejkolwiek koncepcji zagospodarowania sił, środków i czasu. Dopiero po upływie godziny dowódca przedsięwzięcia wydał rozkaz zgrywania pododdziału własną koncepcją poszczególnych dowódców.
Z wyjątkiem kilku godzin spędzonych na pracy przy umocnieniach siły plutonu OPFOR pozostawiono samym sobie. Na szczęście nie zawiodła inwencja twórcza dowódców poszczególnych drużyn i udało się należycie zająć czas żołnierzom. Jak się później okazało zaowocowało to znakomitą wymianą doświadczeń i współpracy pomiędzy jednostkami.
Duże zamieszanie rozpoczęło się po powrocie kompani nacierającej do miejsca kwaterunku. Wspólny kwaterunek plutonu OPFOR wraz z plutonami nacierającymi rodził wiele nieporozumień związanych ze zmęczeniem i brakiem miejsca na wyłożenie kości. Na szczęście obyło się bez większych konfliktów. W tym właśnie miejscu potwierdza się spostrzeżenie zawarte we wcześniejszym podsumowaniu o braku szefa kompanii. Wspólny kwaterunek plutonu dawał się we znaki w trakcie działań nocnych OPFOR’u. No i niestety szwankowała kultura osobista niektórych żołnierzy z poszczególnych pododdziałów.
DZIEŃ DRUGI – Po wykonaniu rozkazu obsadzenia pkt. oporu i skorelowaniu łączności zaczęła się efektywna praca pododdziałów. Pomimo niedociągnięć z dnia poprzedniego, wszystkie drużyny plutonu OPFOR pracowały na pełnych obrotach. Dowodzenie plutonu, dowodzenie drużyn, łączność, zgranie i zaangażowanie w nieukrywane niewykonalne zadanie oceniamy na 5+.
Sporną kwestią pozostawała wymiana ognia pomiędzy plutonami natarcia a drużynami OPFOR i rola rozjemców. Staje się to błędem do analizy i wyciągnięcia wniosków na przyszłość.
Godnym uznania pozostaje zaangażowanie drużyn w obronie i nie sprzedawania tanio skóry jak również drużyn natarcia, które nie pozostawiały najmniejszej chwili na wytchnienie w szeregach OPFOR.
PODSUMOWUJĄC:
Ćwiczenie przeprowadzone z dużym rozmachem i inwencją. Z klarownymi celami i rozkazami.
W świetnej wojskowej atmosferze. Potwierdzające zapotrzebowanie i ideę tworzenia OT. Za to duży ukłon dla wszystkich organizatorów oraz biorących udział w tej operacji.
Wnioski wyciągnięte po błędach popełnionych w trakcie działań stają się dla nas materiałem dydaktycznym do pracy wewnątrz jednostki na przyszłe przedsięwzięcia, w których bez chwili wahania zamierzamy brać udział w szczególności jako element sił OPFOR.

SERDECZNIE DZIĘKUJEMY!
Żołnierze SFOR.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości